Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sport. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sport. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 lipca 2010

Mundialowe wspomnienia na zdjęciach

Czarnoskóry ksiądz wypowiadał słowo MUNDIAL podczas francuskojęzycznych nabożeństw.

Ambasada Holandii próbowała przekonać do swojej reprezentacji marokańskich kibiców. Bez powodzenia.


Dwie młode kelnerki w mojej ulubionej kawiarni zarobiły, ale też i narobiły się nieźle podczas każdej mundialowej transmisji.

Niejedna marokańska matka przerwała mecz ukochanemu, pierworodnemu, już 30-letniemu synkowi, by oglądać swoją południowoamerykańską telenowelę.

A zdesperowany mąż, ojciec, kochanek szukał wytchnienia w piłkarskich emocjach, gdzieś poza hałaśliwym ogniskiem domowym, w wypełnionej do granic możliwości męskiej kawiarnii.


O mundialu nie zapomniała firma produkująca najpopularniejszy na świecie napój gazowany, ten sam, który dociera do miejsc w Afryce, gdzie nie potrafi dotrzeć woda.


Nie zapomnieli o piłce również pomysłowi Chińczycy, przemieniający na MADE IN CHINA, od dobrych kilku już lat, tutejszy rynek.


I tylko kelner zatrzymał się tu, na tym zdjęciu, na meczu Hiszpania-Chile..

czwartek, 24 czerwca 2010

Pożegnanie z Algierią

Wczoraj, 23.06.2010, Algieria przegrała z USA 0:1 i tym samym był to jej ostatni mecz na tych mistrzostwach. Pożegnanie to nie tylko pożegnanie z reprezentacją kraju zwanego Algieria, ale jak to mówią Marokańczycy, z przedstawicielami football'u arabskiego. Żadnej innej drużynie z tzw. Krajów Arabskich nie udało się bowiem zakwalifikować. I znowu słyszę 'arabski', 'arabskie'.. a przecież rdzenni mieszkańcy Maroka to Berberowie, nie tylko rdzenni zresztą. Dziś większość stanowią właśnie Berberowie, z domieszką arabskiej krwi, lub też całkiem bez niej.

Mecz dla przyjemności, bez wiary że drużyna przejdzie dalej, a wraz z nim wszelkie sceny jakie sobie tylko można wyobrazić, lub jakie tylko na filmach i polskich reklamach piwa dla tzw. kibiców zobaczyć można. Emocje których nie trzeba wyczuwać, bo się je widzi. Podskakiwanie z krzeseł, głośne rady kierowane do zawodników z ekranu i gesty w kierunku odbiornika.

Ja tego dnia biegałam po centrum załatwiając sprawy urzędowe. Nie dało się nie zauważyć pełnych kawiarni i wszechobecnej transmisji. Na mojej kilkuminutowej drodze z A do B przechodziłam obok kilku z nich. W takiej sytuacji dość łatwe więc było śledzenie na bieżąco sytuacji boiskowej - spojrzenie i ruszam dalej, bo zaraz zamkną! Pod koniec meczu znalazłam się w kilkuosobowym gronie podglądaczy, którzy na stojąco, z chodnika, oglądali ostatnie minuty meczu. Kelner tylko na nas spojrzał.
Wszyscy byli skoncentrowani na 94 minutowej chwili, poza nią świat nie istniał. Poza kawiarnią świat się zatrzymał.

pełna kawiarnia i pełna jej część zewnętrzna, czyli przynajmniej dwa telewizory na lokal, a może być i więcej

po golu niektórzy kibice nie wytrzymywali, za dużo wrażeń.. w mgnieniu oka opuszczali transmisję

Dla transmisji algierskich występów, na kanale, który tu wszyscy zasiadający w kawiarnianych krzesełkach preferowali, na kanale sportowym Al Jazzery dano komentatora Algierczyka. Komentator cały czas był w transie. Ten temperament, chciałoby się powiedzieć - arabski. A może to nieprawda, może rodzice Berberzy? Jęki i zawodzenia, okrzyki gol, zanim życzenie to stałoby się faktem. Jego obecność  przy mikrofonie dodawała życia relacji z boiska, a nawet i więcej. Dziwy i cuda się działy. Komentarz w języku arabskim to oczywisty plus dla arabskojęzycznego odbiorcy. Kolejny plus to te emocje, których nie da się wywołać, a które mogą być jedynie prawdziwe, czysto stronnicze bo hmm.. patriotyczne.
Na pierwszym z meczy komentator wyrecytował nawet, podniosłym tonem, krótki wiersz o Algierii, co wywołało mały uśmieszek wśród marokańskich kibiców. "Co on wyrabia? Ale dobra, niech sobie mówi.. " Ze względu na problemy z odbiorem na drugą połowę właścicielka kawiarni przełączyła na kanał francuski, gdzie już nie dało się słyszeć przeciągliwych uuuuuuuuuuuuuuuuuuu............czy bojowych łazzzzzzzzzzzzzzzaaaaaaaaaaa! Bez zbędnego komentarza, bez zaangażowania, było po prostu nudnawo. Komentatorzy z Francji nie przekazywali emocji sali, a ona ich nie obierała. Wszystko stało się mdłe..

sobota, 19 czerwca 2010

No i .. akcja!

Dzień zmagań i pokazów tradycyjnej sztuki jeździeckiej, berberyjskiej. Na początku drużyny wykonują tzw. prezentację zakończoną przed namiotem Lalli Aminy patronującej tym rozgrywkom. Jest to okazja do pokazania się w pełnej krasie, zarówno pod względem wygladu jak i zgrania koni. Potem następuje właściwy pokaz zakończony wystrzałami z broni ładowanej prochem. Każda drużyna wykonuje dwie takie jazdy. O wygranej lub porażce przesądza kilka elementów. Oceniane są stroje, zarówno koni jak i jeźdźców, broń, zgranie koni, tj.poruszanie się na równej linii, synchronizacja wystrzałów, tak by następowały one jednocześnie. Podczas pokazów ze względów bezpieczeństwa broń kieruje się ku górze, natomiast w prawdziwym użyciu, w przeszłości, celowano 'w dół' lub 'przed siebie'. Kilkakrotnie tego dnia  zawodnikom wypadała broń z rąk po oddaniu strzałów.. i lądowała gdzieś pomiędzy końskimi nogami..
Na zakończenie dnia wybierana jest zwycięska drużyna, która jako jedyna przechodzi dalej. Rozgrywki o trofeum imienia Hassana II (poprzedniego króla Maroka) trwają prawie dwa tygodnie. Istnieje także konkurecja juniorów (11-15 lat) oraz kobiet! Każdego dnia startuje po kilka drużyn z różnych regionów, jest więc co oglądać. W tym roku są to już 25-te rozgrywki. Tu w stolicy można zobaczyć najlepsze drużyny z całego kraju, nie jak w przypadku pokazów organizowanych wyłącznie na potrzeby turystów, jak chociażby w Marrakeszu.

prezentacja drużyny..

.. a jej tempo raczej wolne

ta drużyna miała najlepsze konie

pokłon tudzież powitanie przez obliczem urodzonej na Madagaskarze siostry króla Hassana II

zarysowana na biało linia końcowa i siedząca Lalla Amina (za pierwszą palemką od prawej)

czas na prawdziwy pokaz..

przekładanie broni.. na dziko!

kupą, kupą mości panowie!

dość nierówno kończy niebieska załoga..

dobra synchronizacja kolejnej grupy

ta drużyna zdecydowała się na oddanie strzałów tuż na lini końcowej, stąd też gwałtowne 'hamowanie'

Pokazy godne polecenia! Przy pierwszych wystrzałach nie zrobiłam zdjęcia.. - nie byłam w stanie przycisnąć spustu migawki.. z wrażenia! :)

piątek, 18 czerwca 2010

Wszyscy kochają konie w Królestwie Maroka!

te koniki zostaną w boxach, dziś się nie przydadzą, bo brak im wyuczonej odporności na huk i hałas dzisiejszych zmagań..

trenujemy od małego!

czekamy.. mamy jeszcze trochę czasu..

..zanim widownia całkiem się zapełni

zawodnicy od tyłu.. obrazek przywołujący na myśl minione czasy..

nadal czekamy.. ps. czy te konie coś jeszcze widzą?

'szef' wybrał kolor wpadający w głęboki róż, by się nieco wyróżnić na tle drużyny której przewodzi

piękne detale.. takiej torebki czy skórzanych butów na suku już się nie uświadczy.. co najwyżej u znajomego rzemieślnika na zamówienie, być może gdziś jeszcze 'na wiosce' lub też w jednym z państwowych muzeów..

 

piątek, 11 czerwca 2010

Football, football, football! Football podwórkowy!

Wszystkie dzieciaki grają w piłkę.. choć nawierzchnia nie często temu sprzyja. Grają na betonie najczęściej, jako że władze miejskie taką nawierzchnię, z niejasnych powodów, preferują wykładać. Gdy gra toczy się w wąskich ulicach mediny czy 'na dzielnicy' nie należy za bardzo liczyć na uważność dzieci. Lepiej zdać się na siebie i mniej więcej obserwować trajektorię piłki by przez przypadek nie oberwać! A dzieciaki kopią mocno i grają jak w transie!

gra w Rabacie..

oraz bardzo na południe od Marrakeshu, w Zagorze

Ci nastoletni, lub jeszcze bardziej nieletni piłkarze mają swoje zwyczaje. Jednim z nich jest tzw. wykańczanie bardzo zużytych już butów. Na czym to polega dokładnie? Na mecz wkłada się buty jednomeczowe, takie co po meczu już nie będą nadawały się do niczego jak tylko do wyrzucenia.. najlepiej zaraz po meczu! I uwaga! Nie należy butów owych wrzucać do jakiegoś tam śmietnika lub też gdzie popadnie! Nie! Buty należy na zawiązanych sznurówkach zawiesić na wysokim przewodzie elektrycznym we własnej dzielnicy.. Będą tam tak sobie wisiały.. 
Widziałam też rozgrywki piłkarskie w plastikowych klapkach plażowych, lecz te niestety nie posiadają sznurówek..

tam wysoko wgórze czekają..

.. aż ktoś się zlituje i je stamtąd zdejmie

Spotkanie trzech ‘niedoszłych ekspertów’ i prawdopodobnych kibiców World Cup 2010 w składzie Polka, Japończyk i Marokańczyk.
-    Polski chyba nie ma w rozgrywkach? ( pyta Marokańczyk)
-    Oczywiście że nie ma. (Polka)
-    Kiedyś Polska było dobra.. (Marokańczyk się rozmarzył)
-    Może ze 30 lat temu.. (Polka)
-    A Japonia jest ? (w rozgrywkach) (Marokańczyk pyta)
-    Jest. (mówi Japończyk i zapada cisza)
-    A Maroka też nie ma! (radośnie odpowiada Polka).

Tak.. musimy wybrać sobie jakieś reprezentacje, bo komuś trzeba kibicować!

Komu kibicuje Maroko? W pierwszej kolejności sąsiadowi - Algierii i oczywiście drużynom afrykańskim – w końcu jesteśmy w Afryce! Dalej jest Brazylia. Na tych mistrzostwach silna drużyna Hiszpanii także będzie miała swoich adoratorów. ‘Hiszpania może i silna, ale i tak zostanie pokonana!’ – twierdzą kibicujący włoskiej reprezentacji.

Dla Maroka troszkę goryczki jest w tych mistrzostwach. Królestwo starało się gościć imprezę. Ostatecznie FIFA z 14 głosami ZA wybrała RPA. Maroko dostało 10 głosów, a trzeci pretendent, Egipt, nie dostał żadnego. Żeby mniej bolało ludzie-kibice tłumaczą sobie, że to ze względu na fakt iż Maroko krajem muzułmańskim jest,w domyśle niebezpiecznym.Czyż to jest prawdziwy powód przegranej? Czy też nie?-  nikt nie jest w stanie stwierdzić. Teraz tylko na potwierdzenie ‘błędnego wyboru’, wyboru RPA, niektórzy marokańscy kibice wyczekiwać będą bijatyk, rozruchów i starć z policją podczas tych południowoafrykańskich mistrzostw, bo przecież ‘U nas byłoby spokojniej i bezpieczniej!’ i tak dalej.. Ale zapomnijmy o tej zadrze w sercu tutejszych kibiców i delektujmy się rozpoczynającymi się Mistrzostwami Świata w Piłce Nożnej 2010!!!

sobota, 5 czerwca 2010

Zmagania sportowe w Rabacie

Już jutro, w niedzielę, odbędzie się trzecia edycja międzynarodowych zmagań sportowych 'Meeting International Mohammed VI d'Athlétisme Rabat 2010'. Wśród 140 lekkoatletów z 40 krajów mamy także polską zawodniczkę! Barbara Madejczyk będzie konkurowała w rzucie oszczepem.

Oficjalna strona wydarzenia w j.francuskim:
http://www.meeting-rabat.ma/

oraz w tym miejscu informacja w j.angielskim:
http://www.afriqueavenir.org/en/2010/06/04/algerian-mega-star-to-perform-during-rabat-athletics-meeting/

 oficjalne plakaty wydarzenia pojawiły się min. na przystankach autobusowych Rabatu

Przy okazji tegorocznego meetingu wystąpi Khaled, zwany królem gatunku raï. Ten Algierczyk słuchany głównie w krajach arabskich i francuskojęzycznych, w Maroku ma całkiem spore rzesze fanów. Sama muzyka algierska jest tu również bardzo popularna. Najbardziej znaną piosenką Khaleda jest francusko-arabska 'Aïcha', przetłumaczona i śpiewana w kilku językach, w tym po polsku w wykananiu zespołu Magma. Poniżej nieco muzyki by Khaled.

'Didi' z 1992 roku rozpoczęła międzynarodową karierę Khaleda:



Nowsza 'Mas We Louli' z 2006 roku w duecie z Dianą Haddad z Libanu:

środa, 19 maja 2010

Football rodzimy

Co rusz napotykałam tajemniczy napis FAR, czy to na odrapanych murach, budynkach, niedomytych samochodach i plecakach nastolatków wracających ze szkoły. O co chodzi? Pierwsze skojarzenie, iście polskie z mojej strony, a nuż to jakieś przekleństwo! Postanowiłam zgłębić temat i popytać "lokalsów". Okazało się że FAR to ukochana drużyna stolicy!

W miejscach najbardziej zapyziałych, na starych murach i rzadziej uczęszczanych uliczkach, tak gdzie malujący mają tą szansę bycia nie niezauważonymi podczas owej czynności zuchwałej – tam też powstają napisy na cześć ukochanego klubu.

W związku z tematem piłki w zeszłą niedzielę dużo się działo. Popołudniową porą rozgrywano mecze tutejszej pierwszej ligi nazywanej Botola. O mistrzostwo kraju walczyły trzy najpopularniejsze i najbardziej utytułowane kluby w Maroku: FAR, Raja i WAC oraz przypadkowo zaplątany do pierwszej ligi FUS z Rabatu. Może pokrótce kto jest kim, a więc: FAR jest z Rabatu, nazwa w rozwinięciu to Forces Armees Royales co w praktyce znaczy że sponsorem klubu  jest armia. Cała stolica kocha ten klub, natomiast druga drużyna Rabatu - FUS ma tylko nielicznych zwolenników. Raja i WAC to kluby z Casablanki. Grano w parach: FAR-Raja i FUS-WAC czyli Rabat-Casablanka i Rabat-Casablanka i dodam nawiasem że miasta Casablanca i Rabat nie pałają do siebie wzajemną miłością. Być może za blisko siebie leżą. :) Dzieli je mniej więcej godzina drogi. Oba mecze rozgrywano o tej samej porze. Jeden na stadionie Rabatu, drugi w Casablance. Transmisja telewizyjna była natomiast podwójna ;)

W 2008 FAR był mistrzem, w 2009 Raja,  w tym roku zaś mistrzostwo przypadło dla WAC z Casablanki. Nie była to porażka sromotna dla kibiców Rabatu, gdyż znaleźli sobie zastępczy powód do radości. Powodem tym było zwycięstwo 1:0 z Raja czyli Casablanką, a że nie ma mistrzostwa, no.. trudno!

Zaraz po zakończeniu meczu, zanim kibice zdarzyli wrócić z dość odległego stadionu, tutejsi chłopcy z dzielnicy, zsynchronizowani równo z gwizdkiem kończącym mecz, zebrali się na ulicy. Okrzykami i wrzawą zaczęli świętować tę wygraną!  Biegali jak oszaleli wzdłuż ulicy w kilkuosobowej grupce. Jeden, widocznie kibic najzagorzalszy, wybiegł z koszulką klubową w dłoni, przebiegł z nią ulicę, wymachując barwami klubu dość energicznie. Po chwili, już mając koszulkę na sobie, rozpoczął triumfalny bieg z resztą grupy udając się na sąsiednią ulicę..

 barwy klubowe: czerwony, czarny i zielony




sobota, 8 maja 2010

Być kibicem w Maroku!

Maroko kocha piłkę nożną! Obecnie trwają rozgrywki ligi hiszpańskiej i oczekiwanie na finał Ligi Mistrzów. To gorący okres dla kibiców, a kibicem jest tu prawie każdy mężczyzna czy chłopak. Kibicuje się głównie dwóm drużynom zagranicznym, albo Real Madryt albo FC Barcelona. Intensywność emocji kibiców rośnie w miarę przesuwania się na północ kraju..

Całe Maroko kocha Barcelonę, wydaje się że klub ten ma więcej zwolenników. Ludzie utożsamiają się z drużyną, jakby to była „nasza”, tj. krajowa.. lub może to poczucie bliskości Hiszpanii.. czy też echa dawnego protektoratu, koloni de facto (Hiszpanie opuścili Maroko ponad 50 lat temu, pozostawiając sobie dwa miasta - eksklawy na północnym wybrzeżu – Ceutę i Melillę).. czy też jeszcze cofając się dalej.. to poczucie dawnych ziem.. utraconego rajskiego al-Andalus?
Być może kibice po prostu lubią to co dobre!

Pasja do piłki nożnej jest wszędzie... w niemal każdej restauracyjce czy sklepie można dość łatwo zorientować się za kim jest właściciel, za „Królewskimi” czy za „Barcą”..  (Nie widziałam do tej pory żadnego plakatu klubowego z Maroka!)

w małej górskiej kawiarni w Tafraoute, mniej więcej 160 km na południe od Agadiru

Liga Włoska też ma swoich zwolenników.

Co do płci pięknej, to próżno jej szukać w wypełnionych po brzegi kawiarniach/sklepach z RTV/sklepach przeróżnych, gdzie właściciele montują odbiornik telewizyjny, by dzięki podzielnej uwadze, podczas obsługi klientów, dostarczać sobie rozrywki  każdego długiego dnia pracy.. Nie tam są tylko mężczyźni.

Lecz jeśli spytać którąś marokankę (młodą), komu kibicuje, to można usłyszeć że generalnie Lidze Włoskiej, gdzie chłopcy z boiska są ładni.. a szczególnie Totti.. ah te niebieskie oczy blondynów... bo przecież takich w Maroku niewielu!

Podczas każdej wieczornej transmisji miasto wręcz zamiera. Wszyscy faceci siedzą w kawiarniach.. a nawet tworzą półkola stojąc wokoło, gdy nie ma już wolnych miejsc.. Przechadzając się ulicą słyszy się włączone odbiorniki szczęściarzy, którym udało się jakimś cudem odbierać mecz anteną satelitarną.. część pewnie w tej chwili próbuje namierzyć jakieś połowicznie legalne źródło transmisji w internecie..  kilku mężczyzn stoi przed sklepem szewca, w innym miejscu znowu fryzjera, wpatrując się nieprzytomnie w ekran telewizora..

Młody chłopak mija mnie biegnąc wąską uliczką mediny.. jakby się paliło.. i po chwili odgłosy meczu.. tak, zapewne rozpoczyna się druga połowa!

dobra kawiarnia to ta z odbiornikiem telewizyjnym.. na wypadek ważnego meczu!