Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maroko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maroko. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 marca 2012

Essouira, miasto duchów

Essouira jest na tyle znana ze jest znana. Najczesciej turysci odwiedzający Marrakech decyduja się zobaczyc tez to miasto. Jest stosunkowo blisko i jest inaczej, bo jest ocean.

Essouira ma swoich wielbicieli. Sa tacy co kochają to miejsce i jego specyficzna atmosferę. Sa tacy co po wyjeździe z Marrakechu zastanawiają się dlaczego wyjechali i zamienili Marrakech na Essouire. Ja naleze do tej drugiej grupy.

Essouira jest dobra dla surferów poszukujących dobrej fali.

Mozna pogapić się na mewę lub zauwazyc ze to mewa gapi sie na nas. Mozna zjesc rybę. Mozna kupic srebro. Essouira.

Essouira jest zimna i wieczna. Wiatr wieje, puste budyni stoja. Opustoszałe zrujnowane synagogi. Nikt juz tu niewolnikami nie handluje, po prostu miasto duchów.



Essouira jest znana  przede wszystkim z festiwalu muzyki gnaoua. Gorąco polecam wydarzenie, podczas ktorego trudno znalezc nocleg. Przyjazd zagranicznych turystów i fanów muzyki z innych miast powoduje ze miasto jest dosłownie oblezone.


niedziela, 29 stycznia 2012

Wszyscy razem.

nie ma duzo miejsca. miasto limitowane jest granica z marokiem. zawsze jednak sie cos buduje.


synagoga


kosciol katolicki


swiatynia hinduska


meczet w dzielnicy muzulmanskiej. atmosfera jak w maroku.


centrum miasta. atmosfera jak w poludniowej hiszpanii. specyficzna ta ceuta.

środa, 11 stycznia 2012

W ogrodzie


Byli mlodzi, szczupli. Jeszcze dotad pamietam twarz jednego. Pociagajaca, delikatna twarz. Wyraznie inna od twarzy Maroka. Wkroczyli szturmem do ogrodu, grupa. Bylo ich pieciu. Biale galabije i nakrycia glowy zdradzaly obcokrajowcow z Krajow Zatoki.
Prawie przebiegli przez ogrod. Trwalo to chwile. Mieli czas zapewne na kilka krotkich pospiesznych spojrzen, zanim znikneli.
Na szczycie wzgorza, przy poteznej, 900letniej bramie sądu Almohad'ow juz czekaly trzy czarne mercedesy. Znikneli w glebi samochodow, za ciemnymi szybami. Ostatni wsiedli ochroniarze, podazajacy za nimi jak cien. Bylo prawie jak w filmie.
Samochody powoli stoczyly sie w dol, w kierunku centrum.
Ogrod pozostal cichy, jakby ta wizyta i tak nigdy nie miala miejsca.

piątek, 6 stycznia 2012

Rozmowa z Panem Tłumaczem

Pan Tlumacz tlumaczyl mi kiedys dokument z arabskiego na polski. Bylo to w Gdansku. Pisany arabski moze byc tylko arabskim klasycznym. Dokument jest zawsze formalny. Pan Tlumacz byl ekspertem przywolywanym przez straz graniczna do portu Gdyni gdy znajdowano sztuk pare ludzi niezidentyfikowanych  wposrod ladunku statkow z odleglych portow Maroka.
Pan Tlumacz mial tez epizody z polskim wojskiem.
Pan Tlumacz mial problem z tlumaczeniem..

Ten arabski to nie arabski. Kto to pisal? - popadl w zadume.

Niektorych slow Pan Tlumacz nie znal. Internet pomogl. Tam odbyly sie konsultacje z wychwytanymi gdzies w sieci Marokanczykami. Tak, arabski to jezyk zlozony.. szczegolnie gdy niektore slowa pisane sa z bledami gramatycznymi, w lokalnej wersji dzikiej pisowni..

Co to za pomysl z wprowadzaniem jezyka Berberow do podstawowek, powinni skupic sie nad lepsza edukacja arabskiego jesli chca przynalezec do swiata arabskiego! - zagrzmial i zawyrokowal Pan Tlumacz.

Tak, szlifuja od kilku juz lat, szlifuja, tylko ze.. angielski. Francuski powolutku wychodzi z mody.

Maroko, dzika kraina wielu jezykow.

niedziela, 27 listopada 2011

31 sierpnia

Jezeli dobrze pamietam to byl to pierwszy jakby wolny dzien, jakby niedziela. Tamtej srody juz nikt nie poscil, skonczyl sie ramadan i ludzie chcieli wyjsc na miasto. Mieli na to energie i checi. Dla niektorych dzieci byl to ostatni dzien wakacji. Leniwe popoludnie.

nadrzeczny deptak Rabatu, za 'wzgorzem' w oddali juz ocean

to tu mozna sie napic kawy w jednej z dwoch kawiarni, Venezia Ice zamknela swoja, trzecia kawiarnie.zastanawiam sie dlaczego? (pozostala oczywiscie pobliska Venezia Ice na dworcu kolejowym)

'wodni taksówkarze' poza tym że przewożą to też w wolnych chwilach łowią

maly pomost na 'lodzie osobowe' - stad mozna zlapac takie wodne taxi na drugi brzeg rzeki, a tam juz nie Rabat, a miasto Sale

mała i prowizoryczne czasowe wesole miasteczko

mała

poniedziałek, 21 listopada 2011

Wesoło spędzać czas.

filmik z serwisu hespress


Zblizaja sie wybory parlamentarne w Maroku. Kampanie wyborcze trwaja. Te uliczne tez. Na wesolym filmiku kampania jednego z najbogatszych w Maroku. Ludzie wykrzykuja jego imie i tancza tak jak to sie w Maroku tanczy i rytm tez prawdziwy, tylku tu sytuacja nieco inna..
Na witrynie informacyjnej duzo komentarzy jest pod tym filmem. Ludzie zartuja, zastanawiaja sie 'Ile ci bracie zaplacili ze tak tanczysz?'
Wszyscy wiedza o co chodzi a i tak w to graja. W Maroku bezrobocie wysokie, te poznane i te calkiem ukryte, duzo ludzi nudzi sie w swoim bezrobociu, wiec nietrudno jest znalezc chetnych do takich malych promocji..


poniedziałek, 7 listopada 2011

Przygotowania

Przygotowania do dzisiejszego swieta Aid al Adha zaczelo sie kilka dobrych dni wczesniej. Lokalne sklepy zaczely oferowac produkty okolobarankowe.. wszystko koncentrowalo sie wookol nadchodzacego miesa i jego pozniejszej powiedzmy obrobki, a nie chodzi tu o kilka kilo, a raczej o 'wieksze ilosci', a wiec i przygotowania musialy byc konkretne i do rzeczy.

zaczelo sie od stawiania namiotow na coroczny targ baranow i koz

toporki, haki, pompki, prowizoryczne podreczne i co wazne tanie grille byly wszedzie

do grillowania potrzebny wegiel, a jesli baran jest juz kupiony- potrzebuje cos do jedzenia, np. siana..

..lub ziarna

przyda sie tez dodatkowy tajine (tradycyjne gliniane naczynie do gotowania)

niedziela, 30 października 2011

Wrzesniowe i pazdziernikowe

Jeszcze niedawno widzialam w sklepie dojrzale nashi, ktore pojawily sie we wrzesniu. Owoce nashi wygladaja jak niewielkie jablka, sa mniejsze, lekko pomaranczowe i idealnie okragle. Skorka jest nakrapiana. Polki sklepowe informuja ze to produkt lokalny.


Zglebilam nieco temat z wikipedia ktora podaje ze nashi  to rodzaj gruszki pochadzacej z Azji. teraz widocznie uprawianej takze w Maroku. Czasem ja, jak tez i ludzie stad nie wiedza czy owoc jest lokalny, lokalnie wychodowany i pochodzacy z Maroka czy nie. Globalizacja to byc moze.
Owoc w kontakcie z naszymi zebami przypomina gruszke, smakuje bardziej w kierunku jablka.


Dojrzale nashi ma zachwycajacy posmak slodkiego bialego wina.
Nashi znane jest pod kilkoma nazwami. Jablkowa gruszka (apple pear) jest chyba najciekawsza i najtrafniejsza z nich.
Wrzesniowe i pazdziernikowe jablka, granaty i awokado. Pojawiaja sie na ulicznych stoiskach, ustawione w geometryczne stozki w supermarketach, zapelniajace waskie uliczki mediny. Pojawiaja sie i znikaja. I tak na dobra sprawe mozna powiedziec ze przez caly rok na jakis owoc sie natkniemy.Mrozonki. Nie tego sie tu nie praktykuje, tego sie nie kupuje. Byloby to stanowczo za drogie rozwiazanie dla przecietnego mieszkanca Maroka.
Tegoroczny wysyp daktyli sie zaczal. Suszone figi juz tez sa!

środa, 12 października 2011

Z widokiem na cmentarz

Bardziej poetycko mozna by powiedziec ze z widokiem na doline i rzeke odzielajaca miasto Rabat od miasta Sale, z widokiem na autostrade*, z widokiem na niepewne dzielnice, z widokiem na przepastne polacie wyschlych na wior pol i lak i trawy.


Niestety, jest to kawiarnia z widokiem przede wszystkim na cmentarz, a widok to dobry i nie byle jaki. Kawiarnia nowa, niedawno otwarta. Kawiarnia nie z dobra kawa. Nie. Kawiarnia z widokiem. Albo dobra kawa albo dobre miejsce i byle co serwowane, takie zasady panuja w Rabacie. Tu mamy przyklad klasyczny z przywiazaniem kawy do miejsca.
Siadamy w ogrodku. Obok kilku panow a'la buissnes'manow. Prosze bardzo, i posypaly sie niezdarnie klecione zdania, o zgrozo i pomsto z jakimi bledami do hiszpansku. Pan recytujacy byl z siebie niezmiernie zadowolony. Byla to relacja z rozmowy kwalifikacyjnej? Testu poziomu w szkole jezykowej? Szkolenia? Nie wiem. Na stoliku lezal takze folderek niebieski British Council, a wiec uczymy sie, uczymy. Angielski zrobil sie teraz jakos w Maroku bardzo potrzebny i calkiem niezbedny. Wypada mowic, wypada chociaz rozumiec.

A wiec siedzimy i patrzymy. Przed nami pochylosc terenu i kilku metrowa skarpa? i jeszcze troche w dol i mamy posciskane do siebie bloki osiedla Fadisa, ktore to uwazane sa za dobre miejsce, nie tanie nie drogie. W klasyfikacji ogolnoprzyjetej, tej tkwiacej w umyslach mieszkancow Rabatu jest gdzies zaraz za dzielnica Hay Nahda, i duzo bardziej za dzielnica Agdal. Tak w skrocie. I dalej cmentarz. Bialy z nagrobkami, czyli nie do konca taki jak powinien byc naprawde. Powinno nie byc wcale nagrobkow, powinno byc skromnie, ale nie jest. Ludzie nie zawsze i nie we wszystkim surowo przestrzegaja wskazowek religii. Teoria i praktyka codzienna.

Dalej mamy autostrade ktora da sie slyszec pijac kawe, dzwieki te przytlumione dobiegaja z oddali. Autostrada biegnie daleko, daleko, az znika w kierunku Fes'u. Trzy-cztery godziny drogi i jestesmy w bylym miescie rodzacej sie nauki, w Fes'ie. Teraz juz tylko bylym, bo teraz gdzie indziej trza sie kierowac po nauke, bynajmniej nie do Fes'u. Teraz do Fes'u kieruja sie przede wszystkim turysci, kierowani tam uparcie przez wszelkiego typu przewodniki.


___________________________________________________________________
* Maroko ma wiecej dobrej jakosci autostrad niz Polska w tzw. Europie

niedziela, 9 października 2011

środa, 28 września 2011

Swieto dzieci

Ramadan trwal miesiac. Jego koniec przypadl w tym roku na ostatnie dni sierpnia. Byly to dni pelne ekscytacji, szczescia, 'poczucia waznosci' i 'wdzieku' tej czesci Marokanczykow ktora w owym swietym miesiacu wcale nie poscila, nie zmagala sie z trudem dnia bez jedzenia i wody.
Dzieci. Dzieci mialy swoje male ekscytujace swieto. Poczatkowo, kiedys, przypadalo ono na jeden konkretny dzien, ktory to uwaza sie za dzien objawienia Koranu, lecz z biegiem czasu i zapotrzebowania lokalnego rynku, malych klientow i ich rodzin, rozciagnelo sie na kilka ostatnich dni Ramadanu, kiedy to fotografii maja rece pelne roboty. Poczatkowo zdjecie bylo nagroda, uhonorowaniem pierwszego probnego postu, jednego pelnego dnia, gdy to dziecko probowalo doswiadczyc to czym jest ten Ramadan i jak to wyglada w praktyce po raz pierwszy w zyciu. Obecnie wyglada to tak ze wszystkie dzieci chca miec zrobione zdjecie, chca poczuc sie jak panna mloda w pelnym stroju i makijazu. Bo przeciez kazde dziecko chce zapozowac na koniku, podotykac, pobawic sie, przebrac sie, ulozyc wlosy u fryzjera.. przyjsc znowu za rok.. zrobic kolejne zdjecie..





A potem taka 4-latka, co nie wie jeszcze co gada, tonem pelnym powagi i w powaznej bardzo pozie gestykulujac obficie opowiada jak to jej MAZ nie chcial z nia usiasc na slubnym tradycyjnym tronie, jak to jej bylo wstyd, jak to na nia ludzie patrzyli, jak to owy maz mial na imie.. i tak dalej..
- A SIO!!! ... idz juz i mi tu wiecej nie wygaduj!! Patrz na nia!? - smieje sie 40-paro letnia kobieta w zabawny sposob odganiajac od siebie namolna opowiadaczke historii i sama powraca do wlasnie przerwanej pracy.. a specyficzny rozbawiony usmiech pozostaje nadal na jej ustach.

wtorek, 27 września 2011

Prognoza pogody

Wrzesien to fajny miesiac. Jest slonecznie i zielono od tych wszystkich palm, jak zawsze zreszta zielonych. Brakuje mi tylko kolorow polskiej jesieni. Tylko i az.Przyjemne cieple slonce nie utrudnia zycia. Mozna pracowac i wychodzic na zewnatrz o ktorej sie chce. Nie trzeba siedziec w domu do godzin popoludniowych, a czasem oznacza to do 17:00.

mur Oudaya, przyjemnej czesci Rabatu. zawsze duzo tu turystow.

Miesiace uplywaja, a ja sie w tych miesiacach gubie. Niektorzy lokalni twierdza ze Maroko ma 4 pory roku, ja ich nie potrafie nazwac porami. Sa to byc moze 4 sezony skokow temperatury, ale tak bardzo roznych jak w Polsce por roku tu nie ma.
Sa tez obserwatorzy zycia, ktorzy wspominaja pogode sprzed lat, powiedzmy 10-ciu. Wszystko idzie w kierunku 2 sezonow, pory deszczowej i tej slonecznej - analizuja. Jak na razie Maroko ma krotkie upalne lato i moze to i dobrze ze jest takie krotkie. Nastepnie nastepuje jakby lato, ktore nie jest juz takie krotkie, choc nie jest juz tez upalne i to jest jego wielki plus.

27 wrzesnia. 16:00. Koncze prace.

Rabat  gdzie jestem ma 25.0 °C
na polnocy bardziej Tanger 23.0 °C
bardzo goracy Fes 29.0 °C
Marrakech 30.0 °C
i hotelowy Agadir 25.0 °C

Miasta wewnetrzne, jak Marrakech i Fes, maja zawsze gorzej, zawsze jest gorecej. Pozostale ciesza sie nizsza temperatura dzieki obecnosci oceanu a w przypadku Tanger'u dodatkowo Morza Srodziemnego.

Wracajac do domu przypomniala mi sie Grecja i jedne spedzone tam wakacje, gdy podczas goracych dni pilam namietnie i nalogowo, podobnie zreszta jak wszyscy wokolo mnie, caffe frappe w wysokich szklankach. Duzo kawy, duzo napoju i to wszystko zimne.

Dzis w domu, zapewnie wspominajac moze i Grecje, a moze i nie, zrobilam sobie cos, co do tego dzisiejszego, bardzo cieplego, dnia pasowalo. Lokalna, wlasna wersja kawy mrozonej.

Mowiac calkiem ogolnie w Maroku takich kaw mrozonych sie nie pije. Kawa z mlekiem, espresso, ale nie takie dziwo. Bardzo prawdopodone ze gdy ja pilam swoja kawe sasiedzi moi pili sobie slodka mietowa herbate przygotowywana jak zawsze w nieodzownym i  wszechobecnym czajniku.

Skladniki
+ mleko pasteryzowane (z lodowki)
+ mleko waniliowe, takie dla dzieci (z lodowki)
+ jakas kawe instant
+ czekolade gorzka jesli ktos lubi kawe i cos ze slodyczy pochlaniac razem


Mieszamy calosc, recznie/w mikserze/shakerze, dodajemy wedlug uznania mleka; cukru juz nie trzeba bo mleko waniliowe jest same juz w sobie BARDZO SLODKIE, jak wiekszosc produkow, ktore w Polsce bylyby slodkie mniej. Wszelka produkcja jest tu nakierowana pod gusta tutejszych konsumentow - slodkolubnych.

Gotowe!

niedziela, 18 września 2011

Czas do szkoly!

 Zrodlo: serwis Hespress

Realcja z pierwszego dnia w szkole. W blasku fleshy. Inaczej byc nie moglo. 4,5 letnia mala dziewczynka to drugie dziecko obecnego krola Maroka. Jest w towarzystwie rodzicow i kilka lat starszego brata, nastepcy tronu.
Ma na imie Khadija (polska wymowa: Chadidża), choc wlasciwie to Lalla Khadija. Lalla znaczy ksiezniczka.
Pierwsze kadry to powtarzanie za nauczycielem wersetow Koranu. Pomaga to w pozniejszej nauce klasycznego jezyka arabskiego. Potem witamy sie z nauczycielami, na sposob marokanski, poprzez pocalunek. Jak nie trudno zauwazyc nauczycielami sa glownie wiekowi Francuzi. 

wtorek, 22 lutego 2011

Legendarna Casablanca i jej legendarny meczet

W zeszlym tygodniu korzystajac z kilku dni wolnych od pracy wybralam sie do Casa.
Ponizej zapraszam na zbieranine zdjec z symbolu miasta - olbrzymiego meczetu, jednego z najwiekszych na swiecie, wedlug niektorych zestawien piatego co do wielkosci.

znak zaraz przy stacji kolejowej Casa Port, do ktorej z Rabatu dotrzec mozna w 50 minut.

u podnoza olbrzyma

 wieza - minaret, 210 metrow co czyni go najwyzszym na swiecie, obecnie..

zeby poczuc jak wielka jest budowla, trzeba po prostu znalezc sie w jej poblizu. zdjecia w zaden sposob tego nie oddaja

trudno sie fotografuje ten obiekt, a to nie miesci sie w kadrze, a to wychodzi krzywo..

zapada zmrok..

wtorek, 11 stycznia 2011

Stare drzewo


Przemijające pory roku. Czas go nie obchodzi, pory roku go nie dotykają. Ma czas i niczemu się nie dziwi. I czasem tylko słucha dziwnych opowieści opowiadanych w cieni jego gałęzi. Spotyka na krotka chwile ludzi którzy lubią narzekać, którzy lubią się śmiać, którzy lubią plotkować. Drzewo zna ludzkie charaktery. Nasłuchało się nie jednego, ale ta ostatnia historia była więcej niż ciekawa, więcej niż nieprawdopodobna i więcej niz zwyczajnie po marokańsku, jak to często bywa, wyssana z palca.


A było to tak. On i ona. I dziecko.

- A teraz co? Jego nie ma. Gdzie jest?
- Za granica pracuje, przecież bogaty i dobrze wykształcony.
- Nie, nieprawda, tylko tak mówią.
- Studiuje, robi może gdzieś doktorat, może w Stanach?
- Nie, nieprawda, tylko tak mówią.
- Przecież go odwiedzała, rok temu była.
- Nie, nieprawda.
- To co? Dawno go tu nie widziałem. 
- No rozwodzą się.
- Tak, co na pewno?
- No, może i już rozwiedli, kto to wie dokładnie..
- Na pewno?
- No, na pewno przecież mowie.
- Wiec co?
- No bo to przez nią. On się z nią rozwiódł.
- Aha.
- No.
- A co, kłócili się?
- Nie.
- Bo ona była już za granica, i wszędzie i nie ma ratunku.
- Ze co?
- Umrze. Ma raka w pochwie. Bo doktor jej powiedział: Jak jeszcze raz będziesz się kochać to umrzesz. Wiec on potrzebuje sexu. I się z nią rozwiódł.
- Tak? Nie wierze..
- Tak, dlatego była za granica, ale nie mogą już jej pomoc. Wiec on się z nią rozwiódł, bo ona nie może się już kochać. Teraz rozumiesz?
- Tak..

A historia ta jest prawdziwa, co wie drzewo, bo przecież słuchało. Tylko czasem trudno się takich historii słucha, bo są to historie prawdziwe, a jakże!, bo opowiadane, a ze z prawda rzeczywista maja rozbieżności to już zupełnie inna historia..

__________________________________________________

* w rzeczywistości  w owej historii  rozwód jest, nie ma natomiast żadnego raka i umierania, na szczęście

czwartek, 16 września 2010

Historia pewnego deszczu


Deszczu, takiego prawdziwego, już od dawna nie było. Lato już taki ma charakter w Maroku. Ten dzisiejszy deszcz również nie do końca był prawdziwy. Popadywał od niechcenia, nie czuło się jego kropli. Dzień bez słońca i bez zdecydowanego deszczu. A wieczorem - burza. I były nawet błyszkawice, przez parę minut, i nawet padało, nieco ponad pół godziny. I drzewa były mokre.. i dachy i anteny, ale bez obaw, nie zakłóciło to odbioru przekazu telewizyjnego..

Ludzie chowali się pod meczetem, byle nie zmoknąć. I stał nieopodal lokalny SZALONY, tak, z pewnością tak można go nazwać. Lecz ludzie znają jego imię. Chodź! - wołali go po imieniu - Schowaj się przed deszczem! A on ze spokojem i pewną filozoficzną reflekcją wpatrywał się w spadające krople deszczu, przyglądał się im. Dobrze wiedział że narazie deszcze są jeszcze na próbę.

Deszcze jeszcze nadejdą, zimą. To właśnie one utrzymują soczystą zieleń każdej wiosny Maroka.

wtorek, 11 maja 2010

Jest niebiesko!

Jest niebiesko, czyli że wiosna jeszcze z nami! Kwiaty z wcześniejszego postu o wiośnie już "przeminęły z wiatrem"! wszystkie! Pozostały jedynie niezłomne hibiskusy, które teraz są dosłownie na każdym kroku.. na każdej ulicy...


Domniemuję, że widoczny tu na zdjęciu czerwony krzak, to roślina którą w Polsce nazywamy gwiazdą betlejemską. Tu w wersji "na dziko". A tuż za nią ukryty w gąszczu biały oleander, który ilościowo dorównuje pospolitym hibiskusom.


Wracając do domu zauważyłam jedno z ostatnich kwitnących jeszcze drzew, to o dużych żółtych kwiatach.

niedziela, 1 listopada 2009

Znowu w Maroku!

Ten pierwszy post mojego bloga, w 13 fragmentach, pisałam w Maroku (03.2009-05.2009) na wolontariacie w lokalnym stowarzyszeniu w miescie Sale. Wolontariat ten to długa i kryminalna historia, którą zamieszczę w przyszłości na blogu..
A więc post ten zawiera moje pierwsze spostrzeżenia dotyczące tego kraju i jego kultury, jakie w danej chwili wtedy skłaniay mnie do zastanowienia.
Był to mój trzeci raz w Maroku, które po raz pierwszy odwiedziłam w lutym 2008, a teraz jest częścią mojego życia..
Zapraszam do lektury !

Wiosna
20 stopni, słońce które jest jak podczas polskiego lata, a to przecież marzec.
Sezon na zielony groszek i soczyste słodkie pomarańcze. W końcu to Afryka.
W Fes kupiłam kwiaty pomarańczy - nadają aromatu herbacie, mają intensywny i zarazem łagodny aromat.
Odpoczęłam po podróży - Gdańsk - Frankfurt Hahn - Fez.
W samolocie siedziałam niedaleko dwóch młodych matek, jedna całkowicie osłonięta przed światem, druga zdecydowana na nie zakrywanie jedynie oczu..


Miasto
Maroko to słońce, nawet zimą.
Rabat - miasto zdawać by się moglo jakby europejskie, lecz nie do końca. Pomarańczowe mury otaczają centrum, którego ulice są szerokie i słoneczne. Białe budynki. Duża biała katedra w centrum, budynek przypominający ten w Casablance (już nie używany). Katedra to zatoka chrześcijan, miejsce niedzielnego spotkania znajomych. Francuski to język liturgii. Uczestnicy - większość, może 85 procent pochodzi z Czarnej Afryki, ktoś z Maroka oraz ludzie z Europy. 11:00 , gdy miasto jest spokojne, prawie bez ruchu, uśpione. Wnętrze jest chłodne, podczas gdy na zewnątrz słońce staje się coraz bardziej wyraźne..


Cień
Cień jest bardzo ważny. Ułatwia życie, pozwala pozostać na zewnątrz na długi czas. Cień pozwala chodzić, spacerować, można coś załatwić w ciągu słonecznych godzin.
Najlepsze są wąskie, na 3 metry uliczki, całe z betonu, którymi są oddzielone ciasno budowane domy. Tak wygląda tradycyjna, raczej biedna arabska dzielnica. Rabat.
Taka dzielnica daje możliwość zaobserwowania życia.

Być mężczyzną
Bycie mężczyzną oznacza, że trzeba w pewnych sytuacjach to pokazać, zademonstrować..

Płeć
Maroko rozdziela płcie: mężczyźni - kobiety.
Maroko rozdziela wiek-status: starsi - młodsi.
Podział jest wyraźny, obserwowalny i nieprzekraczalny (w wielu sytuacjach).

Narzeczona
Narzeczona dostanie od swego lubego całkiem sporo.
Kaftan (ozdobna arabska szata kobieca), buty, pierścionek (podwójny jest teraz w modzie, zloty), inne tego typy przedmioty oraz coś do jedzenia, w ilości dla całej rodziny, jak mleko, daktyle czy góra słodyczy. Prezentów dla narzeczonego nie przewiduje się.

Rodzina
Rodzina arabska jest zawsze blisko, pomimo konfliktów czy nieporozumień. Szczególnie jest to widoczne w trudnym okresie.
Rodzina jest z drugiej strony niebezpieczna. Może skrzywdzić bardziej niż obcy. Wewnątrz rodziny konfliktu się nie demonstruje otwarcie, a problemy się ukrywa. Jeśli członek rodziny krzywdzi, to trudno się bronić czy odegrać.
Rodzina jest ważna. Rodzina jest trwała. Rodzina jest na zawsze.
Nie ważne jakiego rodzaju jest problem- to przecież rodzina... nie można myśleć wyłącznie o sobie..

Kultura
Im bardziej trudne życie, tym kultura bardziej agresywna. Im trudnej przetrwać podczas ciężkiej sytuacji materialnej, tym trudnej znaleźć pomoc z jakiejkolwiek strony.
W trudnej sytuacji ludzie uczą się prosić i robią rzeczy, nie pytając się zbędnie o godność.

Korupcja
Maroko to coś więcej niż korupcja na prawie każdym szczeblu instytucji, uniwersytetu, firmy...
Stowarzyszenia i organizacje to nie wyłącznie te działające w imię idei, ale często dla realizacji pojedynczych, osobistych celów osób tam zatrudnionych - by utrzymać posadę, by zarobić, by odłożyć trochę pieniędzy, by zyskać znaczenie i dobrą opinie, by nadużywać i wykorzystywać innych – zdąża się także..

Ludzie..
Ludzie są otwarci, lubią żartować, nawet w poważnej sytuacji .. są bezpośredni..
Ile masz lat? Co lubisz w Maroku? Jak długo tu jesteś?
Poczucie humoru można zauważyć także na klipach arabskich księżniczek czy śpiewających właścicieli drogiego samochodu i grubego portfela.. przyciągających swoim czarem i urokiem młodsze dziewczęta...

Relacje
W sytuacji gdy dziewczyna musi mieć zawsze coś w zanadrzu, nie można mówić o całkowitej szczerości w relacji. Trzyma ona kilku chłopców w pogotowiu, w razie czego, by moc w przyszłości wybrać jednego z nich na męża. Panowie o sobie oczywiście nie wiedzą. Gdy dziewczyna wybierze, jeden będzie szczęśliwy, a reszta, nieważne że czekała i została zapomniana, jej czas minął, już nie jest potrzebna - więc bez zbędnych sentymentów- do widzenia. Zaufanie to poważny problem.

Praktyki dot. jedzenia
Wiele jest owych, i nie wszystkie wydają się komuś z Europy Wschodniej uzasadnione czy racjonalne.
Nie je się - wnętrza pieczywa (bo tuczy), pianki na cappucino (bo jest niezdrowe), wnętrza marchewki czy otoczki bobu (są ciężkostrawne).
Istnieje wiele rozmaitych praktyk, które wydają się być nie po drodze z zdrowiem na przyszłość... lub tylko tak mi się wydaje...?

Powietrze
Powietrze jest bardziej rześkie (nad Oceanem), lżejsze.. łatwiej się oddycha, nie czuje się tego.


W Maroku czujesz swój oddech, jest to praca. Proste czynności łatwo męczą, i mniej się zrobi..
Tu trudno być samotnym - być samym na ulicy.. to niemożliwe.. zawsze kogoś się spotka.. zawsze gwar.. zawsze życie!

Trudno jest się zmusić do pisania bloga gdy jest gorąco..