Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 lutego 2012

Rytmy Polnocnej Afryki

zdjecie z wikipedii

Rachid Taha. Z Algierii, jako dziecko z rodzicami przeniosl sie do Francji. Obok Faudel i znany z piosenki Aicha Khaled. Wszyscy z Algierii. Prawda jest taka ze muzyka ktora pochodzi z Algierii wplywa na Maroko, ale nigdy w druga strone. Algieria muzykalnie jest lepsza, ma lepszych wokalistow, bardziej rozpoznawalnych za granica. Wielu marokanczykow woli sluchac sasiadow niz wlasnych wokalistow. Co ta Algieria ma, czego nie ma Maroko a co pomaga muzyce? Nie wiem.

cover Rock the Kasbah zaspiewany po arabsku, oryginal grupy Clash jest angielski
http://www.youtube.com/watch?v=7DbFYsi9iSg

i Abdel Kader zaspiewany z Faudel'em i Khaled'em
http://www.youtube.com/watch?v=njP82VcbkHk

oraz przyjemny kawalek Hey anta
http://www.youtube.com/watch?v=bRT7v2Xcciw&feature=related

poniedziałek, 21 listopada 2011

Wesoło spędzać czas.

filmik z serwisu hespress


Zblizaja sie wybory parlamentarne w Maroku. Kampanie wyborcze trwaja. Te uliczne tez. Na wesolym filmiku kampania jednego z najbogatszych w Maroku. Ludzie wykrzykuja jego imie i tancza tak jak to sie w Maroku tanczy i rytm tez prawdziwy, tylku tu sytuacja nieco inna..
Na witrynie informacyjnej duzo komentarzy jest pod tym filmem. Ludzie zartuja, zastanawiaja sie 'Ile ci bracie zaplacili ze tak tanczysz?'
Wszyscy wiedza o co chodzi a i tak w to graja. W Maroku bezrobocie wysokie, te poznane i te calkiem ukryte, duzo ludzi nudzi sie w swoim bezrobociu, wiec nietrudno jest znalezc chetnych do takich malych promocji..


poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Z cyklu osobowosci Rabatu

Autobus w kwietniowym Rabacie. Powietrze nadal jest rzeskie. Dzięki Bogu juz i jeszcze jest wiosna. Wyczerpana siedzę w autobusie, który z ogrodów Sale podarza w stronę mediny Rabatu. Po drodze konstrukcja mostu pod tramwaj nadal w toku. I nagle pojawia się osobowosc. Autobusowa. Oczywiście autubusy Rabatu w osobowości obfitują, toteż nie jestem zaskoczona. Przywykłam. Czekam na pokaz. Gapie się, nie jak pozostali pasażerowie zerkający z pól-oka, udający ze niczego nie dostrzegaja, ze nic sie nie dzieje, ze nic się zaraz nie wydarzy. Nasz mezczyzna ma na oko 53, moze 55 lat.

Twarz ktora została potraktowana przez slonce w taki sposob w jaki zwykle to bywa. Skora jest sucha, brazowa, ze  żłobieniami. Nasz mezczyzna jest skupiony, niedaleko mu do pol-transu. Skoncentrowany. Rozpina stara, zuzyta torbe i wyjmuje intstrument. Zaskoczyl mnie. To nie instrument tradycyjny, to skrzypce! Stare, zuzyte, ledwo zywe. Na krawedziach starte az do golego drewna bez lakieru. Bardzo wysluzone. Wpoprzek wzmocnione, za przeproszeniem, giałą gumą do gaci, ktora to utrzymuje najwidoczniej instrument w jednej calosci. Skrzypce w swojej gornej partii, tam gdzie pokretła do dostrajania, znowu obwiazane i oplecione - tu bialym drutem kilka razy.
Przymruzone oczy, dostrajanie, usmiechy posylane sobie samemu i do siebie tylko skierowane, lub moze to czesc wykonania, trudno to stwierdzic. Wschuchiwanie sie w pojawiajace sie dzwieki. Jeszcze kilka pociagniec za struny i grajacy uznaje ze wystarczy. Wyjmuje smyczek zrobiony z kawalka metalowej anteny radia, obklejonej w kolorowe odcinki - pomaranczowe, zielone, czerwone - za pomoca tasmy izolacyjnej, uzywanej w Polsce przez chlopakow do oblejania kol w rowerach w kolorowe trojkaty. Z czego zrobiona byla czesc grajaca? Nie wiem. Kolorowa byla na pewno uchwytem. Był to smyczek w formie łuku.

Skrzypce zostaly ustawione w pozycji kontrabasowej, wsparte na kolanie grajacego i tak tez na nich zagrano, jak na kontrabasie.
Przymruzal oczy, czekal na wlasciwy moment. Ten nadszedł po kilku chwilach. I zagral, choc naprzeciwko siedział chudy uczeń szkoly srednej zanurzony w lekturze 'Jude the Obscure' w jego oryginalnej, angielskiej wersji. Muzyk na to nie zwazal, musial grac. Uczeń tez się dzwiekami nie przejal, z uporem maniaka czytal.

Zaczał spiewac, choc to nie oddaje tej czynności. Spiewal znana piosenkę, ukazując stan uzębienia, który byl powaznie zdewastowany iloscia codziennie, zdawaloby sie, spozywanego cukru, najpewniej w herbacie, przez te wszystkie lata jego zycia, ktorych historii nie poznamy. Pewne ze nie mial górnej prawej dwojki i trojki, reszta uzebienia tez nie byla lepsza, ale to bylo juz niewazne. Gral dobrze. Mi sie podobalo. Mlody kierowca autobusu krzyknal zuchwale 'iłła' - cos jakby dla przekory, dla żartu na poczatek, gdy czas poderwac nogi do tanca.  Okrzyk owy natomiast dodal odwagi pewnemu mlodziakowi na przedzie, ktory przy kolejnej zwrotce zabeczal jak owca.

Dalej juz grajacemu nie przeszkadzano. Minelo kilka minut i ukonczyl. Powstal, przeszedl sie po autobusie i pozbieral datki. Na kolejnym przystanku wysiadl. Za bilet, wiadomo, nie placil.



niedziela, 18 lipca 2010

Fenomen Tamera Hosnego na terrorystycznym tle

Świat walczy z terroryzmem, rozpętywane są nowe wojny pod tą szlachetną nazwą, wojny których ja już nie rozumiem. Hasła które wszyscy słyszeliśmy tyle razy.

Terroryzm trafił do Maroka. Medialne wydanie zamachowców samobójców. Mówi się o połączeniach z al- Kaidą, grupie bezrefleksyjnych fanatyków czy wreszcie o ataku skierowanym na lokalną społeczność żydowską i obcokrajowców. Detonacje samobójców miały miejsce w maju 2003 roku i te były najkrwawsze. Kolejne to marzec i kwiecień cztery lata później. Zamachowcy zabijając łącznie ośmiu obcokrajowców, którzy wydaje się byli celem ich działań, pozbawili życia wielu Marokańczyków, łącznie ponad dwadzieścia osób, nie wspominając już o wysokiej liczbie rannych, też głównie ludzi stąd.

Te dni były dla Maroka szokiem. Nikt się tego nie spodziewał. Nikt czegoś takie sobie nie wyobrażał. Poza zamachami sprzed lat, narodowowyzwoleńczymi, które miały uwolnić Maroko od francuskiej obecności, dziejącymi się w tej samej Casablance, nic podobnego nie miało miejsca.

Zamachowcy byli bardzo młodzi, przeważnie dwudziestolatkowie.

Potem odbyły się manifestacje pod hasłem Nie Terroryzmowi, ale z tego okresu pozamachowego utrwalił się jeden symbol i zagościł w przestrzeni marokańskiej. Jest to tzw. ręka Fatimy z napisem po arabsku i francusku: Touche  pas à mon Pays (Don’t touch my country) Po polsku – Nie naruszaj mojego kraju.

w oficjalnych podręcznikach do nauki arabskiego, przeznaczonych dla niepiśmiennych obywateli Maroka, można natrafić na wspomniany symbol

Powstała również piosenka anty-terrorystyczna. Szybko stała się hitem.


Strach w ludziach w pewien sposób pozostał. Matki obawijące się o swoje dzieci, o młode dziewczyny. Wieść i plotka roznoszą się szybko w niektórych dzielnicach, w tych gdzie nieodseparowane pięknymi ogródkami wille, a zwykle biedne i te całkiem bogate domy mieszkalne, przylegające do siebie ściana w ścianę, jakby w poczuciu bliższego społecznego zjednoczenia, stały się miejscem narodzin owej terrorystycznej plotki Rabatu.

Powstała ona w dniu kończącym festiwal Mawazine 2010, 29 maja i według internetowych i ustnych podań zamach-detonacja miał odbyć się podczas koncertu Tamera Hosnego.Dlaczego  występ Tamera został wybrany? Przecież tego dnia, także o 21:30, tyle że na innej scenie trwał właśnie koncert Sting’a. Ten drugi wydawałby się bardziej odpowiedni na zamach, prawdopodobna większa liczba obcokrajowców na widowni, bo tu w dzielnicy Hay Nadha, gdzie Tamer dawał swój koncert, mieszka ich niewielu, głównie pracownicy ambasad azjatyckich i afrykańskich.

Strach przeniósł się z obcokrajowców-pierwotnego celu, i stał się obawą o własne marokańskie życie. Ludzie zaczęli widzieć siebie jako cel. Marokańczycy obawiający się Marokańczyków..
A po wyjątkowo zatłoczonym koncercie (rzesze fanów Tamer ma niezliczone) cała ta terrorystyczna plotka stała się przedmiotem niewybrednych żartów..

Tamera kocha Maroko, a jego sława rozciąga się na prawdopodobnie na większość Krajów Arabskich. Bardzo dobrze sprzedają się jego płyty.Wzdychają do niego marokańskie nastolatki, a w poczet swoich fanów zalicza także dorastających chłopców i mamy tejże młodzieży. Może zjednuje sobie ich prostym T-shirtem i jeansami noszonymi na scenie, bo garnituru na pewno nie zobaczy się na jednym z jego występów. Zagadka, fenomen lub po prostu specyfika tego rynku?

Na czym polega tajemnica owego piosenkarza z Egiptu, któremu krótka historia więzienna  zaplątała się w biografię?

Moim zdaniem głos nie za dobry, a piosenki.. 
Oto utwór w jego wykonaniu, zapraszam TYLKO zainteresowanych:



_________________________________________
Więcej o wydarzeniach w Casablance z relacji BBC, w j.angielskim:
zajścia z 2003 roku
zajścia z 2007 roku 

sobota, 10 lipca 2010

Chopin w Rabacie

Utworów Chopina można było posłuchać w ciągu pierwszych ośmiu dni lipca, na tegorocznej dziewiątej edycji 'Concours International de Piano Son Altesse Royalle La Princessa Lalla Meryem.'*
Chopina grano kilkakrotnie podczas konkursu. Podczas koncertu otwierającego wydarzenie usłyszeć można było poloneza w wykonaniu Joanny Domańskiej, pianistki z Polski i tegorocznej członkini jury. Na zakończenie konkursowych zmagań pojawił się ‘Tarantelle’ polskiego kompozytora, zagrany przez Sarę Rezki z Maroka.
Nagród było wiele, lecz tej głównej w wysokości 40 000 DH (~ 4 000 EUR) w tym roku nie przyznano. Wśród kilku nagród specjalnych znalazła się ta za najlepsze wykonanie utworu Fryderyka Chopina. 400 EUR ufundowane przez Polską Ambasadę w Rabacie otrzymał Marokańczyk Mohammed-Anis Chikhaoui.
Pojawił się także japoński akcent wydarzenia, bo bez takowego ani rusz na konkursie muzyki klasycznej. Specjalna nagroda jury trafiła do rąk pianisty z Japonii.

Więcej na temat wydarzenia, w wersji zarówno po francusku jak i po angielsku, można znaleźć na stronie:
http://concours-lalla-meryem.ma/

Twórczość i osoba Fryderyka Chopina nie jest szeroko znana w Maroku. Częściej można spotkać Marokańczyka który zna utwory Mozarta czy Beethovena niż polskiego kompozytora.
Aby nie sprawiać zafałszowaniego wrażenia że oto w Maroku muzyka klasyczna ma rzesze odbiorców, warto z kultury wysokiej spojrzeć na tę całkiem (moim zdaniem) niską. W zaskakującej piosence i w równie zaskakującej scenerii występuje marokańska artystka, która zapewne jakieś grono odbiorców posiada. Cheba Nabila nie śpiewa jakby się mogło wydawać o rolnictwie w Maroku, czy o umiłowaniu do ziemi.. Nie, ona śpiewa całkiem co innego.. więc po co tam ta krowa..?
Maroko to kraj kontrastów.




_________________________________________
* Lalla Meryem to siostra obecnego króla Maroka

poniedziałek, 28 czerwca 2010

Douga, douga

24-27 czerwiec 2010 w mieście Essaouira to czas na 13-tą edycję 'Festival d’Essaouira GNAOUA. Musiques du monde.' W tym roku grali muzycy z Maroka, Mauretanii, Francji, Algierii, Niemiec, Kuby, Armenii, Tunezji i USA.

Na stronie http://www.festival-gnaoua.net/ znaleźć można tegoroczny plakat festiwalowy, jak i te z lat ubiegłych. Plakat z 2008 roku był genialny, tegoroczny natomiast mnie nie zachwyca. Strona zawiera także ciekawe zdjęcia z poprzednich edycji wydarzenia. Niestety tekst tylko w jez. francuskim.

W tym roku na festiwalu można było posłuchać dawnego lidera zespołu ‘Gnawa Diffusion’, Algierczyka Amazigha Katab. Poniżej kilka linijek pioseniki 'Douga, douga', wykonywanej jeszcze z zespołem. Nie wszystkie słowa są tu do przetłumaczenia i zrozumienia dla osoby posługującej się DARIJA*. Część słów, które przetrwały w piosenkach takich jak ta, musi zatem pochodzić z wnętrza Afryki.
Tłumaczenie utworu o nieprzetłumaczalnym tytule ‘Douga, douga’:

powoli douga douga
praca douga douga
makaron* douga douga
bezrobotny douga douga

oraz sama piosenka:



Istnieją trzy odmiany muzyki gnaoua* : tradycyjne gnaoua, nowe gnaoua, brzmiące mocno nowoczesnością i gnaoua jazz. 'Douga, douga' zalicza się do nowszych wariacji gnaoua.

Oto tradycyjne gnaoua w wykonaniu cenionego w Maroku artysty o imieniu Mustapha Bakbou..



... oraz tzw. gnaoua jazz. Jeden z muzyków prezentowanej formacji  pod koniec utworu nie wytrzymał dłużej już tego stania.. i niesiony rytmem gnaoua zatańczył! Ale jak zatańczył! Proszę zobaczyć..



Gnaoua to muzyka która przywędrowała do Maroka z daleka. Przynieśli ją ze sobą afrykańscy kupcy i czarni niewolnicy z dawnego Imprium Ghana, przyprowadzani na subsaharyjskim szlaku handlowym, przez Timbuktu w Mali, aż do wybrzeża Oceanu Atlantyckiego, do wietrznego miasta Essaouira*. Niewolnicy sprzedawani byli potem do Europy i stamtąd do odległej Ameryki. Zajmujący się tym handlem tutejsi Żydzi zaopatrywali chrześcijańskich kupców. Niewolnicy byli jeszcze wtedy animistami. Niektórzy z nich pracowali tu na miejscu, pozostawali. Z upływem czasu potomkowie tych niewolników, tak jak i inni przybysze z Afryki, wsiąkli w Maroko, tak jak wsiąkało przed nimi wiele plemion egipskich, chrześcijan i żydów. Stali się częścią zróżnicowanego Maroka, w którym jednak pozostawali innymi. Pozostawali gnaoua, tworzącymi własną muzykę, muzykę gnaoua.
Obecnie muzykę gnaoua wykonują w Maroku 'wszyscy' - gnaoua i nie gnaoua.

_________________________
* DARIJA to marokański arabski 
* Makaron nie jest uważany w Maroku za dobre jedzenie. Brak tu włoskiego umiłowania do tej potrawy. Sens słowa 'makaron'  z piosenki to po prostu brak pieniędzy na lepsze jedzenie.
* według innej pisowni także GNAWA
* polska nazwa to As-Sawira

niedziela, 13 czerwca 2010

Jazz w Rabacie!

JAZZ AU CHELLAH trwa! To już piętnasta edycja koncertów muzyki jazzowej w Rabacie, której inicjatorem jest Unia Europejska.

 plakat informacyjny z małym..

..polskim akcentem 

Wydarzenie bardzo międzykulturowe, bo obok muzyków marokańskich obecni będą także wykonawcy z 12 innych krajów, głównie z Europy. Trwające od 10 czerwca wydarzenie zakończy się w ten poniedziałek. Dziś można posłuchać jazzu także w polskim wykonaniu. O 20:00 zagra 'Matthias SCHRIEFL Trio' z Niemiec z gościnnie występującym Polakiem. Bodek Janke, częściej widywany  w New York niż w Polsce, zagra na perskusji. Chellah zaprasza miłośników jazzu!

Strona wydarzenia w j.francuskim:
http://www.jazzauchellah.com/

widoczne w oddali mury Chellah, mocno wiekowego zabytku stolicy

sobota, 5 czerwca 2010

Zmagania sportowe w Rabacie

Już jutro, w niedzielę, odbędzie się trzecia edycja międzynarodowych zmagań sportowych 'Meeting International Mohammed VI d'Athlétisme Rabat 2010'. Wśród 140 lekkoatletów z 40 krajów mamy także polską zawodniczkę! Barbara Madejczyk będzie konkurowała w rzucie oszczepem.

Oficjalna strona wydarzenia w j.francuskim:
http://www.meeting-rabat.ma/

oraz w tym miejscu informacja w j.angielskim:
http://www.afriqueavenir.org/en/2010/06/04/algerian-mega-star-to-perform-during-rabat-athletics-meeting/

 oficjalne plakaty wydarzenia pojawiły się min. na przystankach autobusowych Rabatu

Przy okazji tegorocznego meetingu wystąpi Khaled, zwany królem gatunku raï. Ten Algierczyk słuchany głównie w krajach arabskich i francuskojęzycznych, w Maroku ma całkiem spore rzesze fanów. Sama muzyka algierska jest tu również bardzo popularna. Najbardziej znaną piosenką Khaleda jest francusko-arabska 'Aïcha', przetłumaczona i śpiewana w kilku językach, w tym po polsku w wykananiu zespołu Magma. Poniżej nieco muzyki by Khaled.

'Didi' z 1992 roku rozpoczęła międzynarodową karierę Khaleda:



Nowsza 'Mas We Louli' z 2006 roku w duecie z Dianą Haddad z Libanu:

sobota, 29 maja 2010

Marokańscy wykonawcy

Podaję wykonawców marokańskich na tegorocznym festiwalu Mawazine, po wpisaniu w YouTuba można znaleźć ich piosenki, a są to: Fatima zahra lahlou, El Bachir Abdou, Mohamed El Ghaoui, Angham Attarab, Groupe Sahara Generation, Ithri Moraima, Ahouzar, AZ Flow, Moultaqua Assalam, Nouri, Bnat Al Ghiwan, Meshana, Groupe Assiham, Abderrahim Souiri, Dubosmium, Amir Ali, Hamid El Kasri, LMouja party, Oum, Ostina Tono, Karim Kadin M'Oud Swing, Precoius Makina, Mazagan, Chemical Bliss, Dirty Faces, Sibony, Ali Alaoui, Aissaouas de Meknes, Setta fusion, Haoussa, Zoubaida Al Idrissi, Mouss Maher, Abdelhadi Belkhayat, Barry.. oraz trzech poniższych wykonawców:
* Aicha Tachinwit śpiewająca w dialekcie berberyjskim



* Tahour śpiewający w marokańskim arabskim



* oraz Said Moskir śpiewający o swojej mamie..

środa, 26 maja 2010

Występy na Oriental Stage

Oriental stage czy zagraniczni wykonawcy z krajów arabskich. Scena w dzielnicy Hay Nahda, mniej więcej 10 minut od mojego mieszkania, co powoduje że z natury leniwa osoba jaką jestem może być muzycznie na bieżąco..

Dobra rzeczą jest to że wstęp na wiele koncertów festiwalu jest darmowy, albo zupełnie, albo jak w przypadku Oriental stage – miejsca najbliżej sceny są zarezerwowane dla osób z biletami, dalsze już są bezpłatne. Ta ‘bezpłatność’ powoduje że fale słuchających ciągle się przemieszczają. A to ktoś wraca do domu, to znowu jakaś rodzina dopiero co przychodzi.. A wśród tych tłumów sprzedawcy, orzeszków lub też dziwnych plastikowych opasek, dam głowę że z Casablanki, choć opcja „made in china” równie możliwa.

dziwne światełka tu..

i całkiem dużo tam..

Ludzie siedzą na trawie. Dla mnie trochę za zimno. Morze nastolatków! Całe rodziny, lub też częściej trzy, cztery kobiety z rodziny z dziećmi. Także z malutkimi dziećmi. A jak głosi strona www festiwalu, wstęp powyżej 12 lat.. a któż by się tam takimi szczegółami przejmował.. ? Tu w Maroku nikt się nie przejmuje, i też nikt nie sprawdza, a policji dużo!

Ludzie przychodzą i przynoszą ze sobą białe krzesełka ogrodowe. Stoją. Także popularne są małe „krzesełka hammamowe”, wyglądające jak małe krzesełka dla dzieci, coś a‘la mini taborety.

podczas występu Majidi Al Roumi z Libanu

Rok temu, ósmego roku odbywania się festiwalu miał miejsce tragiczny w skutkach wypadek, gdzie podczas występu jednego z marokańskich wykonawców zginęło 11 osób, widzów. Miało to miejsce na stadionie nielubianej drużyny piłkarskiej FUS.

W tym roku porządku, ładu i sprawnego przemieszczania się ludzi pilnuje niezliczona liczba policji. Dodatkowe jednostki zostały ściągnięte z całego kraju. Nikt nie chce dodatkowego skandalu związanego z bezpieczeństwem na festiwalu, szczególnie na tak dużym jakim jest Mawazine.

W tłumie policja na cywila i nie na cywila. A że pora już późna, po 23:00 i biorąc pod uwagę fakt iż chadzają tak, w tą i z powrotem, znudzeni i znużeni, pilnując porządku mniej więcej od 14:00, spacerują teraz w parach i rozmawiają bo nic złego się nie dzieje. Niektórzy policjanci „ewakuowali” się ukradkiem na dzielnicę. Można ich spotkać pod którymś z ulicznych barów z kanapkami, smażonym mięsem lub zwykłą marokańską zupą.

Spośród występów które do tej pory się odbyły najbardziej przypadł mi do gustu ten, który dał Majed Al Mohandes urodzony w Iraku, w Bagdadzie. Występował ze swoim zespołem. Część muzyków, z różnego rodzaju bębenkami, ubrana na biało, pochodziła z jednego z Krajów Zatoki, na co wskazywałyby ich stroje.
To muzyka bardziej skomplikowana niż europejska, czy z Stanów, na dwa. Arabska melodia jest dużo trudniejszy do wykonania a dla naszego europejskiego ucha jakże inna.

Ta muzyka mnie oczarowała.

Pani zapowiadająca wykonawcę i utwór ‘Atwassal beek’ ubrana jest w tradycyjny marokański strój wyjściowy, rodzaj kobiecej sukienki wieczorowej nazywanej TAKCHITA.

piątek, 21 maja 2010

Festiwal się rozpoczyna.. teraz !!!

Kilkunaście dni temu rozpoczęto przygotowania do dziewiątej już edycji Festiwalu Mawazine Rhythms of the World z muzyką, jak głosi nazwa, z całego świata. I tak też jest! Z bardziej znanych wykonawców usłyszeć będzie można gwiazdy jak: Elton John, BB King, Carlos Santana, Sting, Mika czy Julio Iglesias.
 
 jedna z wielu scen w Rabacie

Festiwal będzie trwał do 29 maja, a zaczyna się właśnie dziś.. właśnie teraz !.. więc "pędzę na miasto"..

Strona festiwalowa w języku angielskim:
http://www.festivalmawazine.ma/en.html

sobota, 27 marca 2010

Poszukując hakawatich w Marrakechu *

Lot Alicante-Marrakech. Na pokładzie mam ze sobą książkę Hakawati. Zagłębiam się w historię Hakawatiego z tureckiego miasta Urfa. Czytam o wielowiekowej tradycji bycia hakawatim – opowiadacza historii. Znużona przeglądam magazyn pokładowy na miesiąc luty. W pewnym momencie natrafiam na artykuł o hakawatich Marrakechu – „Moroccan Tales” ze zdjęciami Stefano Torrione. Lubię takie zbiegi okoliczności.

Tych hakawatich jest siedmiu. Tylu ich do dziś zostało w mieście.

Tym razem szukałam w Marrakechu hakawatich. Szukałam ich na placu, szukałam ich miejsca spotkań, jakim jest kawiarnia znajdująca się nieopodal. Nic. Byli jak fantazma. Po prostu ich nie było. Szukałam ich na początku lutego i byłam tu także pod koniec miesiąca. Nic, jakby snujący opowieści wyparowali z Marrakechu..

główny plac Marrakechu nocą - jak zwykle pełen turystów 

Maroko ma tysiące opowieści. Maroko ma nadal swoich hakawatich wędrujących pomiędzy małymi wioskami i miasteczkami. Maroko ma nie tylko takich hakawatich..

Na placu Jemaa el-Fna (pl. Dżemaa el-Fna), pulsującym sercu Marrakechu, a można nawet powiedzieć że centrum turystycznym Maroka, można znaleźć wszystko, ale sztuką jest znaleźć hakawatich..

Plac ten to miejsce na opowiadanie historii. Setki ludzi przetaczające się z jednego jego końca na drugi. Wieczór i wczesna noc to czas na magię. Sprzedawcy wody, zaklinacze węży, wróżki i co kto jeszcze potrafi wpatrzeć lub wymyślić. W tym jednym miejscu.

Setki turystów, tłumy turystów, a mimo to miejsce to nie traci swojego uroku. Jego czar przyciąga zarówno Francuzów, Niemców, jak i Marokańczyków.

Nocą plac wypełniony jest muzyką. Od grup gnawa (typ muzyki), po pojedynczych starczych muzykantów, staruszków i ich tradycyjne instrumenty, wciąż trwających ze swoją ledwo słyszalną piękną muzyką.


Zastanawiam się czy mają oni emeryturę.. i odpowiadam sobie że prawdopodobnie nie.. Warto na nich zwrócić uwagę na tym pełnym wszystkiego placu, na placu Jemaa el-Fna.

A o tradycji hakawatich mówi Prof. Marek Dziekan:


___________________________
* w j. polskim nazywany Marrakesz