Pokazywanie postów oznaczonych etykietą religia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą religia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 stycznia 2012

Wszyscy razem.

nie ma duzo miejsca. miasto limitowane jest granica z marokiem. zawsze jednak sie cos buduje.


synagoga


kosciol katolicki


swiatynia hinduska


meczet w dzielnicy muzulmanskiej. atmosfera jak w maroku.


centrum miasta. atmosfera jak w poludniowej hiszpanii. specyficzna ta ceuta.

poniedziałek, 7 listopada 2011

Dzisiejszy rytual

Caly dzisiejszy dzien wypelnia mieszkancom Maroka rytualy swieta Aid al Adha czyli rytualne zabicie zwierzeta skladanego w ofierze Bogu, na pamiatke ofiary jaka Ibrahim (Abraham) zlozyl Bogu w postaci baranka a nie swojego syna. Brzmi znajomo? Tak, to ta sama historia ktora opisuje rowniez Biblia.
W Maroku rodziny kupuja glownie barany, rzadziej kozy a na samym koncu jest owca. Bogaci moga zdecydowac sie na ofiare z krowy/cielaka lub wielblada.
Ludzie ktorych nie stac na taki wydatek sa zwolnieni z tego religijnego obowiazku.
Marokanczycy lubia to swieta. Wszyscy wrecz go wyczekuja. To swieto rozciagnie sie na wiele dni, wiele dni konsumpcji miesa pod postacia najrozniejszych potraw..

zdjecie pochodzi z internetowego serwisu hespress
osoby na zdjeciu ubrane sa w tradycyjne odswietne stroje

Po porannej modlitwie nastepuje czas na ofiarowanie. Co roku w telewizji transmitowany jest na zywo akt ofirowania dwoch zwierzat, baranow, z dziedzinca meczetu, znajdujacego sie w obrebie terenu palacowego w Rabacie. Pierwsze zwierze zabijane jest przez Krola Maroka, drugiego ofiarowania dokonuje duchowny muzulmanski meczetu.

Przygotowania

Przygotowania do dzisiejszego swieta Aid al Adha zaczelo sie kilka dobrych dni wczesniej. Lokalne sklepy zaczely oferowac produkty okolobarankowe.. wszystko koncentrowalo sie wookol nadchodzacego miesa i jego pozniejszej powiedzmy obrobki, a nie chodzi tu o kilka kilo, a raczej o 'wieksze ilosci', a wiec i przygotowania musialy byc konkretne i do rzeczy.

zaczelo sie od stawiania namiotow na coroczny targ baranow i koz

toporki, haki, pompki, prowizoryczne podreczne i co wazne tanie grille byly wszedzie

do grillowania potrzebny wegiel, a jesli baran jest juz kupiony- potrzebuje cos do jedzenia, np. siana..

..lub ziarna

przyda sie tez dodatkowy tajine (tradycyjne gliniane naczynie do gotowania)

środa, 28 września 2011

Swieto dzieci

Ramadan trwal miesiac. Jego koniec przypadl w tym roku na ostatnie dni sierpnia. Byly to dni pelne ekscytacji, szczescia, 'poczucia waznosci' i 'wdzieku' tej czesci Marokanczykow ktora w owym swietym miesiacu wcale nie poscila, nie zmagala sie z trudem dnia bez jedzenia i wody.
Dzieci. Dzieci mialy swoje male ekscytujace swieto. Poczatkowo, kiedys, przypadalo ono na jeden konkretny dzien, ktory to uwaza sie za dzien objawienia Koranu, lecz z biegiem czasu i zapotrzebowania lokalnego rynku, malych klientow i ich rodzin, rozciagnelo sie na kilka ostatnich dni Ramadanu, kiedy to fotografii maja rece pelne roboty. Poczatkowo zdjecie bylo nagroda, uhonorowaniem pierwszego probnego postu, jednego pelnego dnia, gdy to dziecko probowalo doswiadczyc to czym jest ten Ramadan i jak to wyglada w praktyce po raz pierwszy w zyciu. Obecnie wyglada to tak ze wszystkie dzieci chca miec zrobione zdjecie, chca poczuc sie jak panna mloda w pelnym stroju i makijazu. Bo przeciez kazde dziecko chce zapozowac na koniku, podotykac, pobawic sie, przebrac sie, ulozyc wlosy u fryzjera.. przyjsc znowu za rok.. zrobic kolejne zdjecie..





A potem taka 4-latka, co nie wie jeszcze co gada, tonem pelnym powagi i w powaznej bardzo pozie gestykulujac obficie opowiada jak to jej MAZ nie chcial z nia usiasc na slubnym tradycyjnym tronie, jak to jej bylo wstyd, jak to na nia ludzie patrzyli, jak to owy maz mial na imie.. i tak dalej..
- A SIO!!! ... idz juz i mi tu wiecej nie wygaduj!! Patrz na nia!? - smieje sie 40-paro letnia kobieta w zabawny sposob odganiajac od siebie namolna opowiadaczke historii i sama powraca do wlasnie przerwanej pracy.. a specyficzny rozbawiony usmiech pozostaje nadal na jej ustach.

sobota, 20 listopada 2010

Marokańska codzienność - zdjęcie

święta, święta i po świętach 
Święto Aid El-Adha obchodzone było w Maroku w zeszłą środę, 17 listopada

środa, 10 listopada 2010

(Jeszcze nie) Beczenie baranów

Owce na wszystkie strony. Owce tu, owce tam. Owce z wstążeczką, owce na raty, owce do wygrania. Owce czarne, białe, owce jeszcze swawolne i radosne.
Owieczki i baranki spoglądają z plakatów. Każda jedna trafi do rodziny. Owce kroczące z czapką na głowie, różową!, owce na łące, owce w towarzystwie.. grilla.
Jedynie duży supermarket brutalnie rozwiewa te fantazje. Plakaty z owieczką plus stoisko z grillami, węglem i sprzętem do rożna.. Tu wiadomo o co chodzi.
Już za kilka dni wielkie grillowanie, a zatem czas na owcę lub baranka.

Rodziny które nie mają pieniędzy jakimś cudem będą te pieniądze miały, pieniądze na tegorocznego baranka. Przecież trzeba mieć! Taki baranek to kwota równa miesięcznej najniższej marokańskiej pensji, tej najniższej ustanowionej przez rząd, bo wiadomo że niższe też się znajdą..
Barana albo owcę trzeba ofiarować. Na krowę nie każdy może sobie pozwolić. Wielbłąd może być, ale to już rzadka rzadkość.
Nie to nie może być kurczak, bo to byłaby śmieszna ofiara na to Święto Ofiarowania, na Aïd El Adha. Kurczak jest na to za tani!
Będą wzięte kredyty, będzie się pożyczało od rodziny. Ale mięso będzie!
Nikt nad baranem nie zapłacze. Nikt się nie wzruszy. To czas gdy mięsa jest pod dostatkiem, i właśnie baran go dostarcza. Po to właśnie jest, by go zjeść.

Spójrz! Mówi kobieta do 2-latka. Lew! – odpowiada mały. Nie, to nie lew – wyjaśnia i pokazuje jeszcze raz kobieta w hijabie. To baran. Patrz. Baran. Na święta go zabijemy.
- A on wie co to za święto? - Tak, on to będzie lubił! Spójrz, zwraca się znowu do chłopca, wykonując palcem ruch pozorowanego nacięcia na własnym gardle, tak jakby był to nóż wykonujący nacięcie zgodne z rytuałem. Nie, chłopiec nie patrzy na palec-nóż, w końcu to nie jego mama opowiada. Jemu bardziej podoba się jednak ta owca z obrazka.


sobota, 4 września 2010

Marokańska codzienność - zdjęcie

przysypianie na trawce to jedna z możliwości spędzania obecnych, rekordowo upalnych, dni lata podczas tegorocznego całodziennego poszczenia w Ramadanie. w zeszłym tygodniu temperatura doszła przez moment do 46*C co jest niespotykane dla stolicy, a jest normą dla południowego Maroka
w tle: Wieża Hassana (Tour Hassan) będąca minaretem nigdy nie ukończonego meczetu sprzed wieków

piątek, 13 sierpnia 2010

Arabska solidarność

Nie znowu tak dawno, bo 31 maja, nastąpił kolejny incydent/starcie/konflikt dotyczący państwa Izrael i nieszczęsnej Strefy Gazy. Tym razem była to jednak scena także z udziałem Turcji. Mówię tu o wydarzeniach dotyczących statku próbującego dotrzeć do wybrzeży Strefy. Reakcje na krwawe następstwa tego zdarzenia nie przeszły niezauważone, jako kolejny news, który przychodzi i odchodzi z małym komentarzem zniesmaczonego czytelnika prasy codziennej. W Polsce mógłby brzmieć tak: „znowu się tam biją na Bliskim Wschodzie..”. Nie, tu w Maroku była reakcja, zresztą reakcja jest zawsze odnośnie tego regionu.

Kiedyś widziałam także inny przejaw poparcia i zjednoczenia z Gazą. Podczas izraelskiej akcji zbrojnej w Strefie Gazy w okresie poświątecznym 2008/2009, na stronie Couchsurfing  (społeczności oferującej podróżującym darmowy nocleg na całym świecie) dużo profili członków z Maroka właśnie we wspomnianym okresie zamiast zwyczajnego zdjęcia na profilu, umieszczało grafikę wyrażającą poparcie dla Gazy. Poniższa była najpopularniejsza.

 grafika ze strony Couchsurfing

Maroko leży dość daleko, jeśli przyjrzeć się mapie. To nie Bliski Wschód, to północna Afryka, a w dodatku jej zachodnia krawędź. Daleko. Ale poczucie solidarności, a wraz z nią wspólnej krzywdy, krzywdy na współwyznawcach oraz krzywdy na współbraciach Arabach (jeśli wziąść pod uwagę ten fragment krwi arabskiej, który nadal po Maroku krąży). Także solidarność wspólnie dzielonej kultury arabsko-muzułmanskiej, będącej znaczącą częścią tożsamości Marokańczyków, gdzie na Couchsurfing’u w miejscu na pochodzenie etniczne pojawia się słowo muzułmanin (choć jak znam Maroko po części mówią to osoby które nie są religijne lub nie praktykują) ma przecież znaczenie. Jest coś takiego jak bycie muzułmaninem/muzułmanką z urodzenia, nie z praktyki czy z osobiście odczuwanej wiary.

Nie pierwszy raz ludzie wyszli wtedy na ulice. Reakcje były widoczne w różnych miastach Maroka. Owego dnia byłam w Kénitra, na północ od Rabatu. Mała manifestacja w centrum tego niewielkiego miasta. Nielegalna, tj. bez informowania stosownych władz, stąd też pojawiający się coraz liczniej policjanci. A ja przechodziłam obok.

manifestacja w Kénitra

Następnego dnia to samo w stolicy, już ze stosownym pozwoleniem w samym centrum. Ulica odcięta dla ruchu i pokaźny tłum uczestników. A po manifestacji widziałam dzieci z szalikami w kolorach flagi palestyńskiej, rozdawanej przez lokalną organizację propalestynską i małą chorągiewkę trzymaną w ręku kilkulatka, wystawioną z okna przejeżdżającego samochodu..


manifestacja w Rabacie, zwyczajowo jak wszystkie manifestacje odbyła się przed parlamentem..

i wokół palm..

_______________________________________
O tym co obecnie dzieje się wokół sprawy z 31.05.2010 można przeczytać na stronie BBC w j.angielskim: