sobota, 25 grudnia 2010
sobota, 18 grudnia 2010
poniedziałek, 6 grudnia 2010
Asilah tego roku
Asilah tego roku nie będzie taka jak w przyszłym. Teraz jest taka. Jest artystyczna. Trzeba pokręcić się po małych, przytulnych uliczkach. Pozakręcać za rogiem, przejść przez wszystkie luki i bramy. Trzeba obejść i obłapić okiem. Trzeba sprawdzić gdzie jeszcze coś wymalowano. Za rok poleją to białą farbą i nici z oglądania. Za rok będą nowe ulotne, roczne dzieła sztuki na murach starego miasta, malutkiego, cichego miasta, całkiem łatwego do umiejscowienia gdzieś tam w południowej Hiszpanii.. Białego, schludnego, spokojnego. Wypoczynkowego.
Tymczasem Asilah leży gdzieś pomiędzy Tangerem a Rabatem, jeśli z małą dokładnością ją umiejscawiać, na wybrzeżu oceanu, tam gdzie dzieci i wycieczki szkolne zwykły mieć miejsce, tam gdzie stara medyna jest już prawie całkiem wykupiona przez obcokrajowców. Domy obecnie głównie letniego wypoczynku, szczególnie popularne wśród Hiszpanów.
O i kolejny numer telefonu wymalowany na ścianie – na sprzedaż i numer komórki..
Białe schludne domki i uliczki, czyste, pełne wesołych turystów latem. Drogo. Drogo. Ceny przygotowane dla zagranicznych ‘marokańczyków’, którzy mają zasobniejsze portfele i nie dbają tak bardzo o ceny napojów i przekąsek..
Dla mnie to miasto trochę małe i nudnawe w swojej schludności. Nieco wymarłe, a mam tu na myśli, w tym opisie, jedynie starą część miasta.
* Asilah Arts Festival odbywa się corocznie w miesiącu sierpniu
* dziś grudniowy Rabat był słoneczny ze swoimi 24' ciepła, takie małe wspomnienie lata przez zimnem zimy :)
Tymczasem Asilah leży gdzieś pomiędzy Tangerem a Rabatem, jeśli z małą dokładnością ją umiejscawiać, na wybrzeżu oceanu, tam gdzie dzieci i wycieczki szkolne zwykły mieć miejsce, tam gdzie stara medyna jest już prawie całkiem wykupiona przez obcokrajowców. Domy obecnie głównie letniego wypoczynku, szczególnie popularne wśród Hiszpanów.
O i kolejny numer telefonu wymalowany na ścianie – na sprzedaż i numer komórki..
Białe schludne domki i uliczki, czyste, pełne wesołych turystów latem. Drogo. Drogo. Ceny przygotowane dla zagranicznych ‘marokańczyków’, którzy mają zasobniejsze portfele i nie dbają tak bardzo o ceny napojów i przekąsek..
Dla mnie to miasto trochę małe i nudnawe w swojej schludności. Nieco wymarłe, a mam tu na myśli, w tym opisie, jedynie starą część miasta.
Asilah w odsłonie 2010
_____________________________________* Asilah Arts Festival odbywa się corocznie w miesiącu sierpniu
* dziś grudniowy Rabat był słoneczny ze swoimi 24' ciepła, takie małe wspomnienie lata przez zimnem zimy :)
wtorek, 30 listopada 2010
Pora deszczowa
Jesień, jeszcze nie zima. Leje, nie powiem że codziennie, ale coraz częściej chmury nadciągające znad Oceanu, przynoszą zawsze to samo - deszcz. Rabat ulokowany jest na wybrzeżu i ma to swoje skutki. Jest zielony i chłodny latem (jak na Maroko). Da się tu przetrać lato. Rabat jest także bardzo deszczowy późną jesienią i zimą, czasem i wiosną. Aby ten Rabat był zielony rośliny muszą mieć wodę i właśnie teraz korzystają z niej pod dostatkiem, a komunikacja ulega sparaliżowaniu czasami.. jak dziś na przykład.
Poniedziałek był nieco deszczowy, a nieprzerwanie lało od poniedziałkowej nocy. I to wystarczyło. Nie działa największe lotnisko w kraju, to w Casablance. Połączenie drogowe zerwane pomiędzy Casablanką a stolicą, dwoma najważniejszymi miastami. Pociąg także nie był w stanie pokonać tej trasy. Niektóre drogi miejskie stały się nieprzejezdne. Autostrada przy Rabacie i Casablance była dziś nawet darmowa, a miało to zmiejszyć zatłoczenie w centrum.
Na zajęciach tematem numer jeden była zalana Casablanca. Wracając dziś wieczorem z centrum kierowca autobusu wybrał nieco inną trasę niż zwykle.. tą przejezdną. Zbliża się zima.
Poniedziałek był nieco deszczowy, a nieprzerwanie lało od poniedziałkowej nocy. I to wystarczyło. Nie działa największe lotnisko w kraju, to w Casablance. Połączenie drogowe zerwane pomiędzy Casablanką a stolicą, dwoma najważniejszymi miastami. Pociąg także nie był w stanie pokonać tej trasy. Niektóre drogi miejskie stały się nieprzejezdne. Autostrada przy Rabacie i Casablance była dziś nawet darmowa, a miało to zmiejszyć zatłoczenie w centrum.
Na zajęciach tematem numer jeden była zalana Casablanca. Wracając dziś wieczorem z centrum kierowca autobusu wybrał nieco inną trasę niż zwykle.. tą przejezdną. Zbliża się zima.
sobota, 20 listopada 2010
czwartek, 18 listopada 2010
Niepodległość
Rocznia niepodległości. Protektariat ze strony Francji przestał istnieć w 1956 roku. Hiszpania uznała niepodległe Maroko poprzez porozumienia z 1956 i 1958 roku.
A dziś to już 54-ty rok nowego Maroka. Jakie będzie w przyszłości? Pożyjemy.. zobaczymy..
Pewne jest jedno, będzie inne. Maroko zmienia się każdego dnia, każdego roku..
A dziś to już 54-ty rok nowego Maroka. Jakie będzie w przyszłości? Pożyjemy.. zobaczymy..
Pewne jest jedno, będzie inne. Maroko zmienia się każdego dnia, każdego roku..
a taki właśnie obrazek przygotowała na dziś przeglądarka Google w marokańskiej odsłonie czyli wieza Hassana w Rabacie
sobota, 13 listopada 2010
środa, 10 listopada 2010
(Jeszcze nie) Beczenie baranów
Owce na wszystkie strony. Owce tu, owce tam. Owce z wstążeczką, owce na raty, owce do wygrania. Owce czarne, białe, owce jeszcze swawolne i radosne.
Owieczki i baranki spoglądają z plakatów. Każda jedna trafi do rodziny. Owce kroczące z czapką na głowie, różową!, owce na łące, owce w towarzystwie.. grilla.
Jedynie duży supermarket brutalnie rozwiewa te fantazje. Plakaty z owieczką plus stoisko z grillami, węglem i sprzętem do rożna.. Tu wiadomo o co chodzi.
Już za kilka dni wielkie grillowanie, a zatem czas na owcę lub baranka.
Rodziny które nie mają pieniędzy jakimś cudem będą te pieniądze miały, pieniądze na tegorocznego baranka. Przecież trzeba mieć! Taki baranek to kwota równa miesięcznej najniższej marokańskiej pensji, tej najniższej ustanowionej przez rząd, bo wiadomo że niższe też się znajdą..
Barana albo owcę trzeba ofiarować. Na krowę nie każdy może sobie pozwolić. Wielbłąd może być, ale to już rzadka rzadkość.
Nie to nie może być kurczak, bo to byłaby śmieszna ofiara na to Święto Ofiarowania, na Aïd El Adha. Kurczak jest na to za tani!
Będą wzięte kredyty, będzie się pożyczało od rodziny. Ale mięso będzie!
Nikt nad baranem nie zapłacze. Nikt się nie wzruszy. To czas gdy mięsa jest pod dostatkiem, i właśnie baran go dostarcza. Po to właśnie jest, by go zjeść.
Spójrz! Mówi kobieta do 2-latka. Lew! – odpowiada mały. Nie, to nie lew – wyjaśnia i pokazuje jeszcze raz kobieta w hijabie. To baran. Patrz. Baran. Na święta go zabijemy.
- A on wie co to za święto? - Tak, on to będzie lubił! Spójrz, zwraca się znowu do chłopca, wykonując palcem ruch pozorowanego nacięcia na własnym gardle, tak jakby był to nóż wykonujący nacięcie zgodne z rytuałem. Nie, chłopiec nie patrzy na palec-nóż, w końcu to nie jego mama opowiada. Jemu bardziej podoba się jednak ta owca z obrazka.
Owieczki i baranki spoglądają z plakatów. Każda jedna trafi do rodziny. Owce kroczące z czapką na głowie, różową!, owce na łące, owce w towarzystwie.. grilla.
Jedynie duży supermarket brutalnie rozwiewa te fantazje. Plakaty z owieczką plus stoisko z grillami, węglem i sprzętem do rożna.. Tu wiadomo o co chodzi.
Już za kilka dni wielkie grillowanie, a zatem czas na owcę lub baranka.
Rodziny które nie mają pieniędzy jakimś cudem będą te pieniądze miały, pieniądze na tegorocznego baranka. Przecież trzeba mieć! Taki baranek to kwota równa miesięcznej najniższej marokańskiej pensji, tej najniższej ustanowionej przez rząd, bo wiadomo że niższe też się znajdą..
Barana albo owcę trzeba ofiarować. Na krowę nie każdy może sobie pozwolić. Wielbłąd może być, ale to już rzadka rzadkość.
Nie to nie może być kurczak, bo to byłaby śmieszna ofiara na to Święto Ofiarowania, na Aïd El Adha. Kurczak jest na to za tani!
Będą wzięte kredyty, będzie się pożyczało od rodziny. Ale mięso będzie!
Nikt nad baranem nie zapłacze. Nikt się nie wzruszy. To czas gdy mięsa jest pod dostatkiem, i właśnie baran go dostarcza. Po to właśnie jest, by go zjeść.
Spójrz! Mówi kobieta do 2-latka. Lew! – odpowiada mały. Nie, to nie lew – wyjaśnia i pokazuje jeszcze raz kobieta w hijabie. To baran. Patrz. Baran. Na święta go zabijemy.
- A on wie co to za święto? - Tak, on to będzie lubił! Spójrz, zwraca się znowu do chłopca, wykonując palcem ruch pozorowanego nacięcia na własnym gardle, tak jakby był to nóż wykonujący nacięcie zgodne z rytuałem. Nie, chłopiec nie patrzy na palec-nóż, w końcu to nie jego mama opowiada. Jemu bardziej podoba się jednak ta owca z obrazka.
sobota, 30 października 2010
środa, 20 października 2010
Wspomnienie lata na obcasie
Czy mogę już powiedzieć że jest zimno i polsko-jesiennie... ? Nie, nie do końca. Październik to przeciętne 19-22 stopni ciepła, więc nadal można włożyć coś na obcasie. A takie właśnie było lato - na wysokim obcasie. Wszędzie królował miejski obcas. Obcas u podlotka, obcas u kobiety statecznej. Obcas u matki, obcas u babki! Dziewczyny z wiosek i gór nie są zainteresowane jednakże tą modą. Tam hen gdzieś w przyklejonych do górskich stoków wiosek i rozsianych wszędzie domków wśród pól potrzeba czegoś innego niż obcas, potrzeba czegoś praktycznego.Nie ma tam czasu, nie ma tam pieniędzy na obcas.
Miejskie dziewczyny uwielbiają obcas, mały lub całkiem spory, jakikolwiek by tam był. Czasem jest to hijab (chusta zakrywająca włosy), obcisłe ubranie plus wysoki obcas, co w tym zestawieniu budzi pewien obyczajowy niesmak cześci społeczeństwa, niesmak bardzo przejściowy, nie jest to bowiem problem rozważań ulicznych mędrców. Szkoda na to czasu i energii. Nowe pokolenie, nowa generacja ludzi, nowa generacja marokanek. Często marokańska djellaba ustępuje miejsca casablanowskim jeans'om lub tym markowym Zara czy Diesel, w końcu owych fabryk tu pod dostatkiem.
Djellaby stają się coraz węższe uwydatniając duże, pulchne pupy-siedziska, charakterystyczne przeważnie dla gospodyń domowych zajadających chlebem ulubione meksykańskie telenowele..Kiedyś obcisła djellaba byłaby całkiem nie do pomyślenia.
Pojawiły się też bliskowschodnie czarne abaje, są tu już od dawna. Także nikaby* w ciemnych kolorach, nie są całkowicie wolne od obcasów, choć to zestawienie jest już prawdziwą rzadkością.
Już niedługo, może za jakieś 20 lat nie będzie Maroka teraz ogladanego. To już będzie tylko normalna ubiorem, całkiem europejska ulica. Więc proszę państwa!, proszę robić zdjęcia!, bo niedługo nie będzie po co przyjeżdzać, już nie będzie orientalnych obrazków, już nie będzie inaczej!
A my w Polsce? A my w Polsce już nie nosimy, nie mamy, tych wyróżniających nas strojów - pozostały tam, w drewnianych chatach, w małych uroczych skansenach na wolnym powietrzu.. można tam zajrzeć.. polecam...
Miejskie dziewczyny uwielbiają obcas, mały lub całkiem spory, jakikolwiek by tam był. Czasem jest to hijab (chusta zakrywająca włosy), obcisłe ubranie plus wysoki obcas, co w tym zestawieniu budzi pewien obyczajowy niesmak cześci społeczeństwa, niesmak bardzo przejściowy, nie jest to bowiem problem rozważań ulicznych mędrców. Szkoda na to czasu i energii. Nowe pokolenie, nowa generacja ludzi, nowa generacja marokanek. Często marokańska djellaba ustępuje miejsca casablanowskim jeans'om lub tym markowym Zara czy Diesel, w końcu owych fabryk tu pod dostatkiem.
Djellaby stają się coraz węższe uwydatniając duże, pulchne pupy-siedziska, charakterystyczne przeważnie dla gospodyń domowych zajadających chlebem ulubione meksykańskie telenowele..Kiedyś obcisła djellaba byłaby całkiem nie do pomyślenia.
Pojawiły się też bliskowschodnie czarne abaje, są tu już od dawna. Także nikaby* w ciemnych kolorach, nie są całkowicie wolne od obcasów, choć to zestawienie jest już prawdziwą rzadkością.
Już niedługo, może za jakieś 20 lat nie będzie Maroka teraz ogladanego. To już będzie tylko normalna ubiorem, całkiem europejska ulica. Więc proszę państwa!, proszę robić zdjęcia!, bo niedługo nie będzie po co przyjeżdzać, już nie będzie orientalnych obrazków, już nie będzie inaczej!
A my w Polsce? A my w Polsce już nie nosimy, nie mamy, tych wyróżniających nas strojów - pozostały tam, w drewnianych chatach, w małych uroczych skansenach na wolnym powietrzu.. można tam zajrzeć.. polecam...
witryny Rabatu i plastikowe buty z Casablanki
miejski obcas
____________________________________________________________________
* kobieta nosząca strój wraz z zakryciem twarzy typu nikab, gdzie twarz jest całkowicie zakryta nazywana jest potocznie w Maroku NINJA. Często kobiety noszące tego typu ubiór noszą także rękawiczki, które zakrywają ostatnie widoczne partie ciała. Często dopełnieniem tego stroju są okulary, nie oznaczające bynajmniej wady wzroku. Okulary czynią oczy mniej widoczne dla przechodniów i taki właśnie jest ich cel.
Subskrybuj:
Posty (Atom)









