piątek, 20 stycznia 2012

Nie!


Bylam gdzies w miejscu ktore wygladalo jak Afganistan, wysoko w gorach Atlasu. W zasiegu wzroku ani jednego drzewa. Sucho. Pyl i piasek unosil sie w powietrzu. Wiatr sie wzmagal, unosil wszystko.
Wlasciciel stoiska targowego probowal przymocowac plastikowa plandeke na swoje miejsce. Wyrazalo to swietnie wiatr. Strzelilam fotke.



Zauwazyl mnie i zareagowal. Myslal zapewne ze byl obiektem tego zdjecia. Wtedy jeszcze nie byl, teraz napewno juz jest.
Piasek pozostal w moim aparacie. Znajomy radzil kupic cos do przeczyszczenia, cos specjalnie do aparatu. Nie znalazlam w Rabacie, pracownicy punktow fotograficznych rozkladali bezradnie rece. Znajomy radzil uzyc ssacej sily odkurzacza. Nie skorzystalam.

środa, 11 stycznia 2012

W ogrodzie


Byli mlodzi, szczupli. Jeszcze dotad pamietam twarz jednego. Pociagajaca, delikatna twarz. Wyraznie inna od twarzy Maroka. Wkroczyli szturmem do ogrodu, grupa. Bylo ich pieciu. Biale galabije i nakrycia glowy zdradzaly obcokrajowcow z Krajow Zatoki.
Prawie przebiegli przez ogrod. Trwalo to chwile. Mieli czas zapewne na kilka krotkich pospiesznych spojrzen, zanim znikneli.
Na szczycie wzgorza, przy poteznej, 900letniej bramie sądu Almohad'ow juz czekaly trzy czarne mercedesy. Znikneli w glebi samochodow, za ciemnymi szybami. Ostatni wsiedli ochroniarze, podazajacy za nimi jak cien. Bylo prawie jak w filmie.
Samochody powoli stoczyly sie w dol, w kierunku centrum.
Ogrod pozostal cichy, jakby ta wizyta i tak nigdy nie miala miejsca.

piątek, 6 stycznia 2012

Rozmowa z Panem Tłumaczem

Pan Tlumacz tlumaczyl mi kiedys dokument z arabskiego na polski. Bylo to w Gdansku. Pisany arabski moze byc tylko arabskim klasycznym. Dokument jest zawsze formalny. Pan Tlumacz byl ekspertem przywolywanym przez straz graniczna do portu Gdyni gdy znajdowano sztuk pare ludzi niezidentyfikowanych  wposrod ladunku statkow z odleglych portow Maroka.
Pan Tlumacz mial tez epizody z polskim wojskiem.
Pan Tlumacz mial problem z tlumaczeniem..

Ten arabski to nie arabski. Kto to pisal? - popadl w zadume.

Niektorych slow Pan Tlumacz nie znal. Internet pomogl. Tam odbyly sie konsultacje z wychwytanymi gdzies w sieci Marokanczykami. Tak, arabski to jezyk zlozony.. szczegolnie gdy niektore slowa pisane sa z bledami gramatycznymi, w lokalnej wersji dzikiej pisowni..

Co to za pomysl z wprowadzaniem jezyka Berberow do podstawowek, powinni skupic sie nad lepsza edukacja arabskiego jesli chca przynalezec do swiata arabskiego! - zagrzmial i zawyrokowal Pan Tlumacz.

Tak, szlifuja od kilku juz lat, szlifuja, tylko ze.. angielski. Francuski powolutku wychodzi z mody.

Maroko, dzika kraina wielu jezykow.

poniedziałek, 2 stycznia 2012

O mojej matce - Tahar Ben Jelloud

Ksiazka Tahar'a pokazuje Maroko ludzi, to dawne i to obecne. Skupia sie na losach zycia kobiety, ktorej ostatnie dni ciagna sie, placza i majacza. Matka odchodzi, a wraz z nia odchodzi przeszlosc.
Historia zycia matki to dawne Maroko, gdzie zycie kobiety wyznaczone bylo kolejnymi malzenstwami i narodzinami dzieci.
Jest tez w ksiazce obecne Maroko, czyli chora matka i pracownice domowe. Male konflikty i oszustwa. Nudna codziennosc.

Tahar porownuje swoja matke i relacje z nia do matki i relacja jaka z nia utrzymuje jego francuski znajomy. Pisarz wprowadza nas tym samym w porownanie Maroka i Zachodu (tu limitowane do Francji, bo nie sadze aby autor wiedzial cos o innej Europie, tej tradycyjnie nie nazywanej Zachodem..).

Ksiazka dobrze napisana, choc nie jest to moze wybitne dzielo literatury. Na pewno polecilabym ja komus kto interesuje sie kultura Maroka, zyciem w medinie Fes'u.

sobota, 3 grudnia 2011

Marokańska codzienność - zdjęcie


Gdy zwiedzajacych juz nie ma. Grudzien w Rabacie. Ulubione miejsce turystow - kawiarnia w Oudaya na ktora mozna sie nadziac przechodzac bezposrednio z malego ogrodu andaluzyjskiego. Kawiarnia z widokiem na rzeke i przeciwlegle miasto Sale.

niedziela, 27 listopada 2011

31 sierpnia

Jezeli dobrze pamietam to byl to pierwszy jakby wolny dzien, jakby niedziela. Tamtej srody juz nikt nie poscil, skonczyl sie ramadan i ludzie chcieli wyjsc na miasto. Mieli na to energie i checi. Dla niektorych dzieci byl to ostatni dzien wakacji. Leniwe popoludnie.

nadrzeczny deptak Rabatu, za 'wzgorzem' w oddali juz ocean

to tu mozna sie napic kawy w jednej z dwoch kawiarni, Venezia Ice zamknela swoja, trzecia kawiarnie.zastanawiam sie dlaczego? (pozostala oczywiscie pobliska Venezia Ice na dworcu kolejowym)

'wodni taksówkarze' poza tym że przewożą to też w wolnych chwilach łowią

maly pomost na 'lodzie osobowe' - stad mozna zlapac takie wodne taxi na drugi brzeg rzeki, a tam juz nie Rabat, a miasto Sale

mała i prowizoryczne czasowe wesole miasteczko

mała

poniedziałek, 21 listopada 2011

Wesoło spędzać czas.

filmik z serwisu hespress


Zblizaja sie wybory parlamentarne w Maroku. Kampanie wyborcze trwaja. Te uliczne tez. Na wesolym filmiku kampania jednego z najbogatszych w Maroku. Ludzie wykrzykuja jego imie i tancza tak jak to sie w Maroku tanczy i rytm tez prawdziwy, tylku tu sytuacja nieco inna..
Na witrynie informacyjnej duzo komentarzy jest pod tym filmem. Ludzie zartuja, zastanawiaja sie 'Ile ci bracie zaplacili ze tak tanczysz?'
Wszyscy wiedza o co chodzi a i tak w to graja. W Maroku bezrobocie wysokie, te poznane i te calkiem ukryte, duzo ludzi nudzi sie w swoim bezrobociu, wiec nietrudno jest znalezc chetnych do takich malych promocji..


piątek, 11 listopada 2011

Czas daktyli i wyjazdow..

Czas nowych tegorocznych daktyli. Jesien w pelni. Oaza Erfoud organizuje wydarzenie daktylowe. Wlasnie trwa a mnie juz tu nie ma. Wyjechalam w srode, wyjechalam po 2 latach. Na pewno jeszcze wroce, nie by mieszkac i pracowac, ale by zobaczyc wiecej ten fascynujacy, naprawde turystycznie bardzo atrakcyjny skrawek polnocnej Afryki.

poniedziałek, 7 listopada 2011

Dzisiejszy rytual

Caly dzisiejszy dzien wypelnia mieszkancom Maroka rytualy swieta Aid al Adha czyli rytualne zabicie zwierzeta skladanego w ofierze Bogu, na pamiatke ofiary jaka Ibrahim (Abraham) zlozyl Bogu w postaci baranka a nie swojego syna. Brzmi znajomo? Tak, to ta sama historia ktora opisuje rowniez Biblia.
W Maroku rodziny kupuja glownie barany, rzadziej kozy a na samym koncu jest owca. Bogaci moga zdecydowac sie na ofiare z krowy/cielaka lub wielblada.
Ludzie ktorych nie stac na taki wydatek sa zwolnieni z tego religijnego obowiazku.
Marokanczycy lubia to swieta. Wszyscy wrecz go wyczekuja. To swieto rozciagnie sie na wiele dni, wiele dni konsumpcji miesa pod postacia najrozniejszych potraw..

zdjecie pochodzi z internetowego serwisu hespress
osoby na zdjeciu ubrane sa w tradycyjne odswietne stroje

Po porannej modlitwie nastepuje czas na ofiarowanie. Co roku w telewizji transmitowany jest na zywo akt ofirowania dwoch zwierzat, baranow, z dziedzinca meczetu, znajdujacego sie w obrebie terenu palacowego w Rabacie. Pierwsze zwierze zabijane jest przez Krola Maroka, drugiego ofiarowania dokonuje duchowny muzulmanski meczetu.

Przygotowania

Przygotowania do dzisiejszego swieta Aid al Adha zaczelo sie kilka dobrych dni wczesniej. Lokalne sklepy zaczely oferowac produkty okolobarankowe.. wszystko koncentrowalo sie wookol nadchodzacego miesa i jego pozniejszej powiedzmy obrobki, a nie chodzi tu o kilka kilo, a raczej o 'wieksze ilosci', a wiec i przygotowania musialy byc konkretne i do rzeczy.

zaczelo sie od stawiania namiotow na coroczny targ baranow i koz

toporki, haki, pompki, prowizoryczne podreczne i co wazne tanie grille byly wszedzie

do grillowania potrzebny wegiel, a jesli baran jest juz kupiony- potrzebuje cos do jedzenia, np. siana..

..lub ziarna

przyda sie tez dodatkowy tajine (tradycyjne gliniane naczynie do gotowania)